<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[PBF - Wszystkie działy]]></title>
		<link>https://pbf.pinkbeandev.com/</link>
		<description><![CDATA[PBF - https://pbf.pinkbeandev.com]]></description>
		<pubDate>Fri, 03 Apr 2026 20:33:03 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[u8i]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=39</link>
			<pubDate>Thu, 27 Jun 2024 19:49:44 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=1">Irysek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=39</guid>
			<description><![CDATA[y6uy67 test2345]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[y6uy67 test2345]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Walentynki 1939]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=38</link>
			<pubDate>Sun, 01 Jan 2023 23:33:56 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=1">Irysek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=38</guid>
			<description><![CDATA[[data]Niedziela, 14 lutego 1939 roku[/data][godzina]popołudnie[/godzina]<br />
<p class='indent'>Luty w tym roku okazał się być bardzo zimny, szczególnie w szkockich górach. Było to widać idealnie po zaśnieżonych ulicach Hogsmeade, które wciąż jeszcze przypominały bardziej zimę, niż wolnymi krokami zbliżającą się wiosnę. Na witrynach sklepów widać było masę ozdób przygotowanych na święto zakochanych. Podobnie było też z herbaciarnią Tisanerie Beaufort. Jak co roku miejsce to pękało w szwach od par, które postanowiły spędzić Vali's Day na ciepłym napoju i ze smacznym deserem. Zarówno uczniowie Hogwartu, jak i dorośli wchodzili do pomieszczenia, które miało tego dnia ustawionych więcej stoliczków niż zwykle – z nadzieją na zmieszczenie większej ilości klientów. W oknach widać było zwisające różowo-czerwone girlandy z błyszczącymi serduszkami i lampkami. Na stoliczkach stały pełne serc wyjątkowe karty zamówień, w których można było znaleźć cennik wyrobów sporządzonych wyłącznie na ten weekend. I chociaż w środku panował ogromy gwar, wokół stolików wyczarowane zostały bańki wyciszające, dzięki czemu siedząc przy nich pary mogły liczyć na odrobinę ciszy. W końcu hałasy z krzesełka obok nie sprzyjają romantycznemu nastrojowi, tak?</p>
<p class='indent'>Za barem tego dnia można było spotkać zarówno właścicielkę przybytku, pannę <a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=655" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Cecille Beaufort</a> jak i jej młodego pracownika, którym był znany starszym rocznikom <a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=923" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Colin Farbridge</a> – jeszcze niedawno bowiem chodził wraz z nimi do szkoły. Pomiędzy nogami zarówno gości, jak i pracowników pałętały się koty, którym właścicielka udostępniała swoje zaplecze na co dzień, a które szczególnie teraz, gdy na zewnątrz było tak mroźno, z radością korzystały z ciepła, jakie miała im do zaoferowania herbaciarnia. Od czasu do czasu ocierały się o nogi przybyszów, czasem wskakiwały na stoliki czy kolana, albo po prostu spały sobie na jakiejś poduszce czy dwóch gdzieś w kącie.</p>
<br />
<div class="lokacja">
[cennik]<br />
[ekstra]Poniższy cennik zawiera wszystkie rzeczy, które można zakupić <span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">wyjątkowo</span> podczas eventu. Jeżeli chcecie zamówić coś ze stałego cennika herbaciarni, jak najbardziej jest to możliwe. Znajdziecie go na samej górze tematu, w poście z opisem lokacji.[/ekstra][kategoria]Napoje[/kategoria]<br />
[przedmiot1] BIAŁA CZEKOLADA [kubek]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(bardzo gęsta i słodka, biała czekolada o smaku truskawkowym; nad napojem widać strzelające niczym miniaturowe fajerwerki małe serduszka w różnych odcieniach czerwieni)</span></span> [/przedmiot1][cena1]8[/cena1]<br />
[przedmiot2] ROZGRZEWAJĄCA HERBATA [filiżanka]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(owocowa, bardzo ciepła herbata; po wypiciu pijący czuje nagłą falę gorąca niemożliwą do wytrzymania bez rozpięcia w koszuli guzika bądź dwóch)</span></span> [/przedmiot2][cena2]4[/cena2]<br />
[kategoria]Desery[/kategoria]<br />
[przedmiot1] CIASTKO Z WRÓŻBĄ [jedna sztuka]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(małe, różowe ciasteczko w kształcie serduszka o smaku brzoskwiniowym; w środku znajduje się wróżba*)</span></span> [/przedmiot1][cena1]4[/cena1]<br />
[przedmiot2] OWOCE W CZEKOLADZIE [jedna miseczka]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(miseczka owoców serwowana wraz z drugą, w której ciągle podgrzewana jest czekolada do maczania; można wybrać między truskawkami, bananami, wiśniami lub miksem ich wszystkich)</span></span>  [/przedmiot2][cena2]5[/cena2]<br />
[ekstra]* Po zakupie ciastka z wróżbą należy rzucić poniższą kością:<br />
[spoiler2]<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[!ciastko]</code></div></div>[/spoiler2]<br />
[/ekstra]<br />
[/cennik]</div>
<br />
[h4]Interwencja Mistrza Gry[/h4]<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mistrz Gry będzie pojawiał się w tym temacie <span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">tylko</span> jeżeli wyrazicie taką chęć/wydarzy się coś, co wymaga jego reakcji. By zgłosić się po drobną przygodę z MG wystarczy na końcu swojego posta wkleić poniższy kod:</span></div>
<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[align=center]&lt;div style="border: 1px solid #993333; width: 50%; margin: auto;"&gt;[color=#993333]&lt;b&gt;Proszę o interakcję z Mistrzem Gry.&lt;/b&gt;[/color]&lt;/div&gt;[/align]</code></div></div><br />
[h3]Pamiętajcie o wpisaniu tej sesji do dziennika zaraz po wejściu do tematu.[/h3]<br />
Poniżej znajduje się gotowy kod do wklejenia w dziennik:<br />
<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[*][b]1939, 14 lutego[/b] – [url=https://mortis.org.pl/showthread.php?tid=1756&amp;pid=79853#pid79853]Tisanerie Beaufort, Hogsmeade[/url] [event]</code></div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[data]Niedziela, 14 lutego 1939 roku[/data][godzina]popołudnie[/godzina]<br />
<p class='indent'>Luty w tym roku okazał się być bardzo zimny, szczególnie w szkockich górach. Było to widać idealnie po zaśnieżonych ulicach Hogsmeade, które wciąż jeszcze przypominały bardziej zimę, niż wolnymi krokami zbliżającą się wiosnę. Na witrynach sklepów widać było masę ozdób przygotowanych na święto zakochanych. Podobnie było też z herbaciarnią Tisanerie Beaufort. Jak co roku miejsce to pękało w szwach od par, które postanowiły spędzić Vali's Day na ciepłym napoju i ze smacznym deserem. Zarówno uczniowie Hogwartu, jak i dorośli wchodzili do pomieszczenia, które miało tego dnia ustawionych więcej stoliczków niż zwykle – z nadzieją na zmieszczenie większej ilości klientów. W oknach widać było zwisające różowo-czerwone girlandy z błyszczącymi serduszkami i lampkami. Na stoliczkach stały pełne serc wyjątkowe karty zamówień, w których można było znaleźć cennik wyrobów sporządzonych wyłącznie na ten weekend. I chociaż w środku panował ogromy gwar, wokół stolików wyczarowane zostały bańki wyciszające, dzięki czemu siedząc przy nich pary mogły liczyć na odrobinę ciszy. W końcu hałasy z krzesełka obok nie sprzyjają romantycznemu nastrojowi, tak?</p>
<p class='indent'>Za barem tego dnia można było spotkać zarówno właścicielkę przybytku, pannę <a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=655" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Cecille Beaufort</a> jak i jej młodego pracownika, którym był znany starszym rocznikom <a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=923" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Colin Farbridge</a> – jeszcze niedawno bowiem chodził wraz z nimi do szkoły. Pomiędzy nogami zarówno gości, jak i pracowników pałętały się koty, którym właścicielka udostępniała swoje zaplecze na co dzień, a które szczególnie teraz, gdy na zewnątrz było tak mroźno, z radością korzystały z ciepła, jakie miała im do zaoferowania herbaciarnia. Od czasu do czasu ocierały się o nogi przybyszów, czasem wskakiwały na stoliki czy kolana, albo po prostu spały sobie na jakiejś poduszce czy dwóch gdzieś w kącie.</p>
<br />
<div class="lokacja">
[cennik]<br />
[ekstra]Poniższy cennik zawiera wszystkie rzeczy, które można zakupić <span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">wyjątkowo</span> podczas eventu. Jeżeli chcecie zamówić coś ze stałego cennika herbaciarni, jak najbardziej jest to możliwe. Znajdziecie go na samej górze tematu, w poście z opisem lokacji.[/ekstra][kategoria]Napoje[/kategoria]<br />
[przedmiot1] BIAŁA CZEKOLADA [kubek]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(bardzo gęsta i słodka, biała czekolada o smaku truskawkowym; nad napojem widać strzelające niczym miniaturowe fajerwerki małe serduszka w różnych odcieniach czerwieni)</span></span> [/przedmiot1][cena1]8[/cena1]<br />
[przedmiot2] ROZGRZEWAJĄCA HERBATA [filiżanka]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(owocowa, bardzo ciepła herbata; po wypiciu pijący czuje nagłą falę gorąca niemożliwą do wytrzymania bez rozpięcia w koszuli guzika bądź dwóch)</span></span> [/przedmiot2][cena2]4[/cena2]<br />
[kategoria]Desery[/kategoria]<br />
[przedmiot1] CIASTKO Z WRÓŻBĄ [jedna sztuka]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(małe, różowe ciasteczko w kształcie serduszka o smaku brzoskwiniowym; w środku znajduje się wróżba*)</span></span> [/przedmiot1][cena1]4[/cena1]<br />
[przedmiot2] OWOCE W CZEKOLADZIE [jedna miseczka]<br><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">(miseczka owoców serwowana wraz z drugą, w której ciągle podgrzewana jest czekolada do maczania; można wybrać między truskawkami, bananami, wiśniami lub miksem ich wszystkich)</span></span>  [/przedmiot2][cena2]5[/cena2]<br />
[ekstra]* Po zakupie ciastka z wróżbą należy rzucić poniższą kością:<br />
[spoiler2]<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[!ciastko]</code></div></div>[/spoiler2]<br />
[/ekstra]<br />
[/cennik]</div>
<br />
[h4]Interwencja Mistrza Gry[/h4]<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mistrz Gry będzie pojawiał się w tym temacie <span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">tylko</span> jeżeli wyrazicie taką chęć/wydarzy się coś, co wymaga jego reakcji. By zgłosić się po drobną przygodę z MG wystarczy na końcu swojego posta wkleić poniższy kod:</span></div>
<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[align=center]&lt;div style="border: 1px solid #993333; width: 50%; margin: auto;"&gt;[color=#993333]&lt;b&gt;Proszę o interakcję z Mistrzem Gry.&lt;/b&gt;[/color]&lt;/div&gt;[/align]</code></div></div><br />
[h3]Pamiętajcie o wpisaniu tej sesji do dziennika zaraz po wejściu do tematu.[/h3]<br />
Poniżej znajduje się gotowy kod do wklejenia w dziennik:<br />
<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[*][b]1939, 14 lutego[/b] – [url=https://mortis.org.pl/showthread.php?tid=1756&amp;pid=79853#pid79853]Tisanerie Beaufort, Hogsmeade[/url] [event]</code></div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Im nas więcej tym weselej | Kaylin & Inigo]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=37</link>
			<pubDate>Sun, 01 Jan 2023 22:05:58 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=23">Inigo Larrain</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=37</guid>
			<description><![CDATA[[myślodsiewnia]16 lutego 1939, godziny poranne[/myślodsiewnia][miejsce]Skrzydło Szpitalne, Hogwart[/miejsce]<br />
Vali's Day przyniosło wiele nowości w życiu Ignacego, niemniej jednak były to nowości o pozytywnym zabarwieniu, nic więc dziwnego, że mężczyzna czuł się bardziej optymistycznie nastawiony do życia i świata przez kilka kolejnych dni. Nawet wczesnym rankiem, kiedy przychodziło mu spędzać czas na pracy w Skrzydle Szpitalnym, tak jak w ten właśnie wtorek, był w wyśmienitym humorze, pogwizdując przy sortowaniu leków i co jakiś czas zapijając mniej udane nuty kawą. Liczył na to, że dzisiejszy dzień nie przyniesie mu zbyt wiele pracy - wieczorem planował odwiedzić Hogsmeade na kilka chwil, lepiej by więc było, gdyby wcześniej do skrzydłowych łóżek nie trafiło zbyt wielu małoletnich łobuziaków.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[myślodsiewnia]16 lutego 1939, godziny poranne[/myślodsiewnia][miejsce]Skrzydło Szpitalne, Hogwart[/miejsce]<br />
Vali's Day przyniosło wiele nowości w życiu Ignacego, niemniej jednak były to nowości o pozytywnym zabarwieniu, nic więc dziwnego, że mężczyzna czuł się bardziej optymistycznie nastawiony do życia i świata przez kilka kolejnych dni. Nawet wczesnym rankiem, kiedy przychodziło mu spędzać czas na pracy w Skrzydle Szpitalnym, tak jak w ten właśnie wtorek, był w wyśmienitym humorze, pogwizdując przy sortowaniu leków i co jakiś czas zapijając mniej udane nuty kawą. Liczył na to, że dzisiejszy dzień nie przyniesie mu zbyt wiele pracy - wieczorem planował odwiedzić Hogsmeade na kilka chwil, lepiej by więc było, gdyby wcześniej do skrzydłowych łóżek nie trafiło zbyt wielu małoletnich łobuziaków.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ślub | Cecille & Inigo]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=36</link>
			<pubDate>Sun, 01 Jan 2023 22:00:31 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=23">Inigo Larrain</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=36</guid>
			<description><![CDATA[[data]Sobota, 31 lipca 1939[/data][godzina]godziny poranne[/godzina]<br />
Ignacy był na nogach w zasadzie od świtu. Pierwszy kogut zapiał, a on poderwał się z łóżka, cmoknął śpiącą Cecille w czoło i ruszył do roboty. Ślub i wesele, które miały się tego dnia odbyć, przygotowywano w domu Larrainów już od jakiegoś czasu, nie znaczyło to jednak, że wszystko było już gotowe - wręcz przeciwnie! Nie wspominając o zwykłych pracach, które trzeba było wykonać w obejściu każdego dnia. Zwykle tego typu sprawami zajmował się mieszkający w domu parobek, który pomagał państwu Larrain, odkąd ci zrobili się zbyt starzy, by pilnować wszystkiego samodzielnie. Samym domem pomagała opiekować się kuzynka Isabella, która wprowadziła się do pani Larrain po śmierci jej męża - Inigo zawsze ją lubił, a pamiętał jeszcze czasy, kiedy ledwo wyrastała ponad stół. <br />
Około ósmej wyrodny syn Larrainów był już mniej więcej gotowy do tego, by wziąć się za poważne przygotowania do wesela. Jego matka i kuzynka, a także siostra, która przyjechała na tą okazję do San Sebastian, miały zająć się Cecille, jego zaś czekały ostatnie przymiarki garnituru, jakieś decyzje organizacyjne... <br />
Było tego mnóstwo. Więcej, niż pamiętał z pierwszego razu. A może to po prostu to on był już starszy i miał za mało siły? Ostatecznie skapitulował i postanowił uciec przed całym tym chaosem choć na kilka chwil, dla złapania oddechu. Wciąż ubrany w ślubny garnitur, choć z koszulą rozpiętą pod szyją, wymknął się na boczny balkon, by zapalić papierosa. Gdzieś w oddali wciąż słyszał stłumione głosy członków rodziny i Merlin wiedział kogo jeszcze, ale w tym konkretnym momencie nic a nic go to nie obchodziło.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[data]Sobota, 31 lipca 1939[/data][godzina]godziny poranne[/godzina]<br />
Ignacy był na nogach w zasadzie od świtu. Pierwszy kogut zapiał, a on poderwał się z łóżka, cmoknął śpiącą Cecille w czoło i ruszył do roboty. Ślub i wesele, które miały się tego dnia odbyć, przygotowywano w domu Larrainów już od jakiegoś czasu, nie znaczyło to jednak, że wszystko było już gotowe - wręcz przeciwnie! Nie wspominając o zwykłych pracach, które trzeba było wykonać w obejściu każdego dnia. Zwykle tego typu sprawami zajmował się mieszkający w domu parobek, który pomagał państwu Larrain, odkąd ci zrobili się zbyt starzy, by pilnować wszystkiego samodzielnie. Samym domem pomagała opiekować się kuzynka Isabella, która wprowadziła się do pani Larrain po śmierci jej męża - Inigo zawsze ją lubił, a pamiętał jeszcze czasy, kiedy ledwo wyrastała ponad stół. <br />
Około ósmej wyrodny syn Larrainów był już mniej więcej gotowy do tego, by wziąć się za poważne przygotowania do wesela. Jego matka i kuzynka, a także siostra, która przyjechała na tą okazję do San Sebastian, miały zająć się Cecille, jego zaś czekały ostatnie przymiarki garnituru, jakieś decyzje organizacyjne... <br />
Było tego mnóstwo. Więcej, niż pamiętał z pierwszego razu. A może to po prostu to on był już starszy i miał za mało siły? Ostatecznie skapitulował i postanowił uciec przed całym tym chaosem choć na kilka chwil, dla złapania oddechu. Wciąż ubrany w ślubny garnitur, choć z koszulą rozpiętą pod szyją, wymknął się na boczny balkon, by zapalić papierosa. Gdzieś w oddali wciąż słyszał stłumione głosy członków rodziny i Merlin wiedział kogo jeszcze, ale w tym konkretnym momencie nic a nic go to nie obchodziło.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rada pedagogiczna | Cała kadra Hogwartu]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=35</link>
			<pubDate>Sun, 01 Jan 2023 21:43:40 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=8">Layton Lestrange</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=35</guid>
			<description><![CDATA[[data]Wtorek, 31 sierpnia 1939 roku[/data][godzina]godzina 12[/godzina]<br />
<p class='indent'>Jedyne, czego Layton nie lubił w wakacjach to fakt, że trwały zdecydowanie za krótko. W przeciwieństwie do większości personelu, jego urlop trwał tylko miesiąc i chociaż sierpień spędził praktycznie sam w zamku, zajmując się przygotowaniem do nowego roku szkolnego, brakowało mu czasu na odpoczynek. Głównie dlatego, że poza pracą miał jeszcze rodzinę, którą musiał się zajmować, a którą niestety zaniedbywał przez większość czasu.</p>
<p class='indent'>W końcu jednak i sierpień dobiegł końca, a do zamku wreszcie dotarli pozostali nauczyciele i personel. Miło było zobaczyć znajome twarze, chociaż brak nowej krwi również nie wydawał się służyć – szczególnie tym, którzy musieli już i tak robić pracę za kilka osób.</p>
<p class='indent'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">— Mam nadzieję, że wszyscy są wypoczęci po wakacjach i gotowi do pracy. —</span> Przywitał wszystkich, kiedy w sali wreszcie się zagęściło. Mieli sporo rzeczy do omówienia, zanim w Hogwarcie pojawiają się dzieci.</p>
<br />
[obecność] <a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=337" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Layton Lestrange</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=931" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Leslie McBride</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=930" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Vincent G. Royce</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=1117" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Gethen H. Scamander</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=601" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Ambrosia Weasley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=444" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Cassian Fawley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=258" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Kaylin Fawley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=842" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Remus Weasley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=1119" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Ksenia Doroszenko</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=461" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Inigo Larrain</a><br />
<br />
[h4]Kod do wpisania do dziennika[/h4]<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[*][b]1939, 31 sierpnia[/b] – [url=https://mortis.org.pl/showthread.php?tid=1787&amp;pid=85196#pid85196]Rada Pedagogiczna[/url] [event/praca]</code></div></div><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Następna kolejka 3 września.</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[data]Wtorek, 31 sierpnia 1939 roku[/data][godzina]godzina 12[/godzina]<br />
<p class='indent'>Jedyne, czego Layton nie lubił w wakacjach to fakt, że trwały zdecydowanie za krótko. W przeciwieństwie do większości personelu, jego urlop trwał tylko miesiąc i chociaż sierpień spędził praktycznie sam w zamku, zajmując się przygotowaniem do nowego roku szkolnego, brakowało mu czasu na odpoczynek. Głównie dlatego, że poza pracą miał jeszcze rodzinę, którą musiał się zajmować, a którą niestety zaniedbywał przez większość czasu.</p>
<p class='indent'>W końcu jednak i sierpień dobiegł końca, a do zamku wreszcie dotarli pozostali nauczyciele i personel. Miło było zobaczyć znajome twarze, chociaż brak nowej krwi również nie wydawał się służyć – szczególnie tym, którzy musieli już i tak robić pracę za kilka osób.</p>
<p class='indent'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">— Mam nadzieję, że wszyscy są wypoczęci po wakacjach i gotowi do pracy. —</span> Przywitał wszystkich, kiedy w sali wreszcie się zagęściło. Mieli sporo rzeczy do omówienia, zanim w Hogwarcie pojawiają się dzieci.</p>
<br />
[obecność] <a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=337" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Layton Lestrange</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=931" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Leslie McBride</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=930" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Vincent G. Royce</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=1117" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Gethen H. Scamander</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=601" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Ambrosia Weasley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=444" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Cassian Fawley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=258" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Kaylin Fawley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=842" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Remus Weasley</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=1119" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Ksenia Doroszenko</a><br />
<a href="https://mortis.org.pl/member.php?action=profile&amp;uid=461" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Inigo Larrain</a><br />
<br />
[h4]Kod do wpisania do dziennika[/h4]<br />
<div class="codeblock"><div class="title">Kod:</div><div class="body" dir="ltr"><code>[*][b]1939, 31 sierpnia[/b] – [url=https://mortis.org.pl/showthread.php?tid=1787&amp;pid=85196#pid85196]Rada Pedagogiczna[/url] [event/praca]</code></div></div><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Następna kolejka 3 września.</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Domowe pielesze | Cecille & Inigo]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=34</link>
			<pubDate>Sun, 01 Jan 2023 21:39:43 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=10">Cecille Larrain</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=34</guid>
			<description><![CDATA[[data]Wtorek, 2 listopada 1939 roku[/data][godzina]późne popołudnie[/godzina]<br />
<p class='indent'>Cecille siedziała nieruchomo w fotelu z przymkniętymi oczami, prawie pogrążona we śnie. Nadal nie była przyzwyczajona do tego miejsca – zdecydowanie większego i ładniejszego od jej poprzedniego mieszkanka nad herbaciarnią. Jeszcze bardziej nie przywykła do tego, że w domu tym była już mała, urodzona niecałe dwa tygodnie temu istotka, która zdecydowanie nie była łatwa w obyciu. Już od samego początku wiadomo było, że temperament odziedziczyła po niej i, niestety, nie dało się z tym nic zrobić. Teraz miała jednak chwilę spokoju, gdy dziecko spało spokojnie w swoim pokoiku. Co z tego, skoro bała się ruszyć, żeby skrzypnięcie podłogi nie obudziło małej Dolores? Do czego doprowadziło ją jej własne życie?! Inigo nadal nie wrócił z pracy, co sprawiało, że wszystko było na jej głowie. Nie marzyła o niczym innym, jak powrót chociażby na kilka godzin do herbaciarni, ostatecznie jednak nie mogła zostawiać malucha na zbyt długo. Przynajmniej jeszcze przez kilka tygodni. Bądź miesięcy. Cecille sama w sumie nie wiedziała jak długo.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[data]Wtorek, 2 listopada 1939 roku[/data][godzina]późne popołudnie[/godzina]<br />
<p class='indent'>Cecille siedziała nieruchomo w fotelu z przymkniętymi oczami, prawie pogrążona we śnie. Nadal nie była przyzwyczajona do tego miejsca – zdecydowanie większego i ładniejszego od jej poprzedniego mieszkanka nad herbaciarnią. Jeszcze bardziej nie przywykła do tego, że w domu tym była już mała, urodzona niecałe dwa tygodnie temu istotka, która zdecydowanie nie była łatwa w obyciu. Już od samego początku wiadomo było, że temperament odziedziczyła po niej i, niestety, nie dało się z tym nic zrobić. Teraz miała jednak chwilę spokoju, gdy dziecko spało spokojnie w swoim pokoiku. Co z tego, skoro bała się ruszyć, żeby skrzypnięcie podłogi nie obudziło małej Dolores? Do czego doprowadziło ją jej własne życie?! Inigo nadal nie wrócił z pracy, co sprawiało, że wszystko było na jej głowie. Nie marzyła o niczym innym, jak powrót chociażby na kilka godzin do herbaciarni, ostatecznie jednak nie mogła zostawiać malucha na zbyt długo. Przynajmniej jeszcze przez kilka tygodni. Bądź miesięcy. Cecille sama w sumie nie wiedziała jak długo.</p>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Robin Ruarí Royce]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=33</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:48:22 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=32">Robin Royce</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=33</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://i.imgur.com/Bu1VYLg.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Robin Ruarí<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Royce<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Szlachetna mieszana (oboje rodzice krwi szlachetnej mieszanej)<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Kawaler<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Royce, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Ryan Royce, Aradia Dumbledore-Royce<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 31 sierpnia 1904<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Daniel Radcliffe</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Hufflepuff<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Spiker radiowy, dziennikarz<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Odwar ze śliny migopsa, jawor, 11 cali, elastyczna, ozdobiona spiralnym wzorem oplatającym całą długość różdżki. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Dementorzy ciągnący go do samotnej celi w Azkabanie.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Śliczna dziewczyna wręczająca mu nagrodę za jego doskonałą robotę przy rozpracowaniu Wielkiego Ministerialnego Spisku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Tytoń, chłodne, nocne powietrze nad Londynem, gotowana kukurydza z masłem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Całkiem przeciętnego wzrostu mężczyzna sięgający 164 centymetrów (bez kapelusza). Dobrze zbudowany, co zawdzięcza upartym treningom prowadzonym od dobrych dwudziestu lat. Włosy ma brązowe, pokrywające jego ciało w dużych ilościach i kręcące się lekko, jeśli się im na to pozwoli. Oczy ma szaro-niebieskie i coraz częściej wymagające okularów do czytania, co sam Robin uważa za wyjątkową upierdliwość ze strony natury. Ubiera się w to, co akurat wpadnie mu w rękę, a kiedy dokupuje nowe ubrania, podejmuje decyzje na podstawie tego, czy uważa, że wygląda w nich "cool". Często można zobaczyć go z papierosem w zębach, a wszystkie jego ciuchy są na wskroś przesiąknięte zapachem tytoniu. Preferuje swoją twarz z zarostem, rzadko goli się na gładko odkąd skończył trzydzieści lat - częściowo też dlatego, że nigdy nie ma na to czasu. Zarost rudzieje mu miejscami, co uważa za zabawne - twierdzi, że przynajmniej dzięki temu jest nieco podobny do reszty swojej rudej rodziny wielkoludów. Ma kilka blizn, w tym jedną sporą na lewym nadgarstku, który nie jest w pełni sprawny na skutek urazu.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Jako najmłodszy z czwórki rodzeństwa, Robin był od zawsze traktowany przez rodziców ulgowo - pozwalano mu na więcej i nie wymagano tyle, co od jego starszych braci, a on szybko nauczył się to wykorzystywać. Ogólnie rzecz biorąc kocha swoją rodzinę, nie czuje się jednak wobec niej tak zobowiązany jak Max czy Vincent. <br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Robin zawsze sprawiał problemy - przydzielony do Hufflepuffu, nadepnął nauczycielom na więcej odcisków niż niejeden Gryfon. Z natury ciekawski, wsadzał nos gdzie nie trzeba i denerwował tym spore ilości ludzi, już od najmłodszych lat. Jego starszy brat, Vincent, stażował w Hogwarcie, kiedy Robin chodził do szkoły, chłopak wykorzystywał więc tą sytuację, by unikać poważniejszych problemów za swoje wyskoki, ale nawet mimo to całe mnóstwo wieczorów spędził na szlabanach u różnych nauczycieli. Nigdy nie był szczególnie zainteresowany nauką, Transmutacja, Eliksiry, czy nawet Zaklęcia szły mu... Cóż, kiepsko. Delikatnie rzecz ujmując. Lepiej radził sobie (o dziwo!) z historią, bo do tego typu spraw ma wspaniałą pamięć, ale jego wielką szkolną miłością (poza koleżankami z roku) było latanie. Od czwartej klasy grał w szkolnej drużynie Quiddicha, którego od zawsze był ogromnym fanem. <br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Część magicznej społeczności Wielkiej Brytanii zna pewnie jego głos - od kilku lat pracuje w londyńskiej rozgłośni czarodziejskiego radia i prowadzi audycje (najczęściej te puszczane późną nocą, traktujące o naprawdę dziwnych tematach). Czasem współpracuje też z londyńskimi gazetami, podrzucając im swoje artykuły. Znany z zamiłowania do teorii spiskowych i dużego zaangażowania w każdą z powierzonych mu "spraw". Szczególnie oddani kibice Quidditcha mogą go pamiętać jako pałkarza Nietoperzy z Ballycastle, który niespodziewanie zakończył karierę w wieku dwudziestu siedmiu lat.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Od najmłodszych lat Robin kochał wolność i niezależność. Jego młodzieńczym marzeniem było zostać profesjonalnym graczem quidditcha, co poniekąd mu się udało - po szkole przez kilka lat działał w Nietoperzach z Ballycastle. Jego kariera szybko się jednak skończyła, kiedy średnio poważny uraz przedramienia i nadgarstka uziemił go na kilka miesięcy. Chociaż uzdrowiciele przewidywali powrót do pełnej sprawności w ciągu roku, zarząd klubu zdecydował o usunięciu przysparzającego im skandali zawodnika z listy płac. Robin nigdy się z tym nie pogodził - przedwcześnie przerwał rehabilitację, przez co jego lewa ręka nadal nie jest w pełni sprawna, obraził i w pełni poświęcił swojemu drugiemu hobby, jakim były właśnie skandale. Podłapał robotę w radiu, na fali swojej gasnącej popularności i teraz nie pozostało mu już nic innego, jak brnąć dalej w kolejne teorie spiskowe, goniąc za kolejną (być może nieistniejącą nawet) aferą. Można śmiało powiedzieć, że większość tradycji ma po prostu gdzieś, a wszelkie nowości stanowią centrum jego życia. <br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Prawdę mówiąc, Robin jest nie tylko przeciwny podziałowi społeczeństwa ze względu na czystość krwi, ale buntuje się również przeciwko wydzielaniu "szlachty" spośród obywateli. Szlachty, której sam jest mimo wszystko przedstawicielem. Odkąd skończył szkołę żyje "na swoim" i nawet w najcięższych czasach odmawiał wparcia finansowego rodziców, czy rodzeństwa. Mugoli uważa za interesujących i chętnie dowiedziałby się o nich więcej, gdyby miał na to czas.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Zdmuchnął płomyk lampy i przeciągnął się tak, że wszystkie kości w plecach strzeliły mu w wyjątkowo satysfakcjonujący sposób. Podniósł się z krzesła niespiesznie, obserwując jak cienie przesuwają się po pomieszczeniu powodowane jego ruchem. Jego audycja dopiero co poszła w eter, był środek nocy i większość Londynu już spała. Większość, ale on nie. Podszedł do okna i otworzył je, wpuszczając do środka świeże, zimne powietrze i pozwalając własnym myślom szybować wolno nad dachami domów. Nie chciało mu się spać, w jego ciele pulsowało nadal zbyt wiele gwałtownej, pobudzonej rozmyślaniami energii. Miał do wyboru iść na spacer po okolicy, napawając się nienaturalną ciszą, jaka zapadała nad miastem o tej porze, albo usiąść do jednego z zaległych artykułów... Rozwiązanie tego wątpliwego problemu nasuwało się samo. Effie przecież nie będzie na niego zła, jeśli trochę się spóźni, prawda? </p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://i.imgur.com/Bu1VYLg.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Robin Ruarí<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Royce<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Szlachetna mieszana (oboje rodzice krwi szlachetnej mieszanej)<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Kawaler<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Royce, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Ryan Royce, Aradia Dumbledore-Royce<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 31 sierpnia 1904<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Daniel Radcliffe</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Hufflepuff<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Spiker radiowy, dziennikarz<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Odwar ze śliny migopsa, jawor, 11 cali, elastyczna, ozdobiona spiralnym wzorem oplatającym całą długość różdżki. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Dementorzy ciągnący go do samotnej celi w Azkabanie.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Śliczna dziewczyna wręczająca mu nagrodę za jego doskonałą robotę przy rozpracowaniu Wielkiego Ministerialnego Spisku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Tytoń, chłodne, nocne powietrze nad Londynem, gotowana kukurydza z masłem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Całkiem przeciętnego wzrostu mężczyzna sięgający 164 centymetrów (bez kapelusza). Dobrze zbudowany, co zawdzięcza upartym treningom prowadzonym od dobrych dwudziestu lat. Włosy ma brązowe, pokrywające jego ciało w dużych ilościach i kręcące się lekko, jeśli się im na to pozwoli. Oczy ma szaro-niebieskie i coraz częściej wymagające okularów do czytania, co sam Robin uważa za wyjątkową upierdliwość ze strony natury. Ubiera się w to, co akurat wpadnie mu w rękę, a kiedy dokupuje nowe ubrania, podejmuje decyzje na podstawie tego, czy uważa, że wygląda w nich "cool". Często można zobaczyć go z papierosem w zębach, a wszystkie jego ciuchy są na wskroś przesiąknięte zapachem tytoniu. Preferuje swoją twarz z zarostem, rzadko goli się na gładko odkąd skończył trzydzieści lat - częściowo też dlatego, że nigdy nie ma na to czasu. Zarost rudzieje mu miejscami, co uważa za zabawne - twierdzi, że przynajmniej dzięki temu jest nieco podobny do reszty swojej rudej rodziny wielkoludów. Ma kilka blizn, w tym jedną sporą na lewym nadgarstku, który nie jest w pełni sprawny na skutek urazu.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Jako najmłodszy z czwórki rodzeństwa, Robin był od zawsze traktowany przez rodziców ulgowo - pozwalano mu na więcej i nie wymagano tyle, co od jego starszych braci, a on szybko nauczył się to wykorzystywać. Ogólnie rzecz biorąc kocha swoją rodzinę, nie czuje się jednak wobec niej tak zobowiązany jak Max czy Vincent. <br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Robin zawsze sprawiał problemy - przydzielony do Hufflepuffu, nadepnął nauczycielom na więcej odcisków niż niejeden Gryfon. Z natury ciekawski, wsadzał nos gdzie nie trzeba i denerwował tym spore ilości ludzi, już od najmłodszych lat. Jego starszy brat, Vincent, stażował w Hogwarcie, kiedy Robin chodził do szkoły, chłopak wykorzystywał więc tą sytuację, by unikać poważniejszych problemów za swoje wyskoki, ale nawet mimo to całe mnóstwo wieczorów spędził na szlabanach u różnych nauczycieli. Nigdy nie był szczególnie zainteresowany nauką, Transmutacja, Eliksiry, czy nawet Zaklęcia szły mu... Cóż, kiepsko. Delikatnie rzecz ujmując. Lepiej radził sobie (o dziwo!) z historią, bo do tego typu spraw ma wspaniałą pamięć, ale jego wielką szkolną miłością (poza koleżankami z roku) było latanie. Od czwartej klasy grał w szkolnej drużynie Quiddicha, którego od zawsze był ogromnym fanem. <br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Część magicznej społeczności Wielkiej Brytanii zna pewnie jego głos - od kilku lat pracuje w londyńskiej rozgłośni czarodziejskiego radia i prowadzi audycje (najczęściej te puszczane późną nocą, traktujące o naprawdę dziwnych tematach). Czasem współpracuje też z londyńskimi gazetami, podrzucając im swoje artykuły. Znany z zamiłowania do teorii spiskowych i dużego zaangażowania w każdą z powierzonych mu "spraw". Szczególnie oddani kibice Quidditcha mogą go pamiętać jako pałkarza Nietoperzy z Ballycastle, który niespodziewanie zakończył karierę w wieku dwudziestu siedmiu lat.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Od najmłodszych lat Robin kochał wolność i niezależność. Jego młodzieńczym marzeniem było zostać profesjonalnym graczem quidditcha, co poniekąd mu się udało - po szkole przez kilka lat działał w Nietoperzach z Ballycastle. Jego kariera szybko się jednak skończyła, kiedy średnio poważny uraz przedramienia i nadgarstka uziemił go na kilka miesięcy. Chociaż uzdrowiciele przewidywali powrót do pełnej sprawności w ciągu roku, zarząd klubu zdecydował o usunięciu przysparzającego im skandali zawodnika z listy płac. Robin nigdy się z tym nie pogodził - przedwcześnie przerwał rehabilitację, przez co jego lewa ręka nadal nie jest w pełni sprawna, obraził i w pełni poświęcił swojemu drugiemu hobby, jakim były właśnie skandale. Podłapał robotę w radiu, na fali swojej gasnącej popularności i teraz nie pozostało mu już nic innego, jak brnąć dalej w kolejne teorie spiskowe, goniąc za kolejną (być może nieistniejącą nawet) aferą. Można śmiało powiedzieć, że większość tradycji ma po prostu gdzieś, a wszelkie nowości stanowią centrum jego życia. <br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Prawdę mówiąc, Robin jest nie tylko przeciwny podziałowi społeczeństwa ze względu na czystość krwi, ale buntuje się również przeciwko wydzielaniu "szlachty" spośród obywateli. Szlachty, której sam jest mimo wszystko przedstawicielem. Odkąd skończył szkołę żyje "na swoim" i nawet w najcięższych czasach odmawiał wparcia finansowego rodziców, czy rodzeństwa. Mugoli uważa za interesujących i chętnie dowiedziałby się o nich więcej, gdyby miał na to czas.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Zdmuchnął płomyk lampy i przeciągnął się tak, że wszystkie kości w plecach strzeliły mu w wyjątkowo satysfakcjonujący sposób. Podniósł się z krzesła niespiesznie, obserwując jak cienie przesuwają się po pomieszczeniu powodowane jego ruchem. Jego audycja dopiero co poszła w eter, był środek nocy i większość Londynu już spała. Większość, ale on nie. Podszedł do okna i otworzył je, wpuszczając do środka świeże, zimne powietrze i pozwalając własnym myślom szybować wolno nad dachami domów. Nie chciało mu się spać, w jego ciele pulsowało nadal zbyt wiele gwałtownej, pobudzonej rozmyślaniami energii. Miał do wyboru iść na spacer po okolicy, napawając się nienaturalną ciszą, jaka zapadała nad miastem o tej porze, albo usiąść do jednego z zaległych artykułów... Rozwiązanie tego wątpliwego problemu nasuwało się samo. Effie przecież nie będzie na niego zła, jeśli trochę się spóźni, prawda? </p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Hector Xavier Travers]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=32</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:47:45 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=31">Hector X. Travers</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=32</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://66.media.tumblr.com/8879dd9f3b6095d22baf717ad4908f41/tumblr_narbf04EmB1st6gkpo1_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Hector Xavier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Travers<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Biedny czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Henriette Nott-Travers<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Travers, główna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Virgil Travers, Colleen Yaxley-Travers<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 13 stycznia 1875<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Peter Capaldi</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Instytut Magii Durmstrang<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Wizengamot, Ministerstwo Magii, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Sędzia<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Sproszkowany dziub świergotnika, jodła, 12 1/2 cala, sztywna.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Skorowidz Czystości Krwi z wykreślonym nazwiskiem Travers.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Dziedzic Blacków przychodzący prosić go o pożyczkę.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Rześki, zimowy poranek, jodły, wyprawiona skóra, cytryny.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Wysoki, bo sięgający stu osiemdziesięciu centymetrów mężczyzna w wieku, którego wyraźnie nie można już nazwać młodzieńczym. Dawniej brązowe, kręcone włosy pokryła mu szlachetna siwizna, a niebieskie oczy zdają się rdzewieć licznymi plamkami w odcieniach brązu i zieleni. Szczupły, o pociągłej twarzy, zasłanianej często pełnym zarostem. Z cech charakterystycznych ma bliznę po pojedynku nad prawym obojczykiem i wyjątkowo głęboką, pionową zmarszczkę pomiędzy brwiami. Ubiera się schludnie i wytwornie, choć bez zbędnych ozdobników. Koszule zapina pod samą szyję, dobiera eleganckie spinki do mankietów, a jedyną biżuterią jaką nosi jest rodowy sygnet zdobiący jego lewą dłoń.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Hector nigdy nie szanował swojego ojca - Virgil Travers był człowiekiem bujającym w obłokach, w duchu zawsze podróżnikiem, chociaż uwiązanym w posiadłości rodziną i statusem głowy rodu, który trafił do niego w zasadzie przypadkiem, po tym jak jego starszy brat zmarł przedwcześnie i bezdzietnie. Hector obwinia go o przepuszczanie pieniędzy, kiepskie zarządzanie dobrami rodziny i w rezultacie doprowadzenie Traversów na skraj bankructwa. Z matką również nigdy nie miał szczególnie bliskich stosunków, jako że ta skupiała się głównie na wychowywaniu jego sióstr.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Z początku ciężko mu było dostosować się do wymogów Durmstrangu, z czasem jednak rozumiał coraz więcej rządzących szkołą reguł, znalazł sobie grupkę kolegów o równie skrajnych co jego poglądach i razem pozwalali sobie oni na zbyt wiele, kiedy nauczyciele nie patrzyli. Ambitny i zawsze chętny do pokazania na co go stać, zaskarbił sobie sympatię bardziej wymagających belfrów. Pojedynki magiczne, szczególnie te z użyciem broni, zawsze sprawiały mu najwięcej przyjemności, nigdy nie miał jednak cierpliwości do rzeczy praktycznych, choć niewymagających kontaktu z innymi ludźmi, jak eliksiry, zielarstwo, czy numerologia.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Jest dość rozpoznawalny w czarodziejskim społeczeństwie, zarówno ze względu na swoją reputację niezłomnego, skrupulatnego pracownika Wizengamotu, aktywnego politycznie członka Zrzeszenia Rodów Czystokrwistych, czy głowy rodu szlacheckiego pracującej w pocie czoła, by odbudować szacunek dla nazwiska Travers w Wielkiej Brytanii.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Bunt Hectora przeciwko ojcu był w zasadzie powrotem do tradycji, które Travers do dziś bardzo sobie ceni. Wierzy, że społeczeństwo upadnie bez jasno określonych ról, a wprowadzanie nienaturalnego równouprawnienia na jakimkolwiek poziomie jest do tego pierwszym krokiem. Od swojej rodziny wymaga poszanowania do tradycyjnych wartości, a dzieci starał się wychowywać na porządnych, godnych naśladowania szlachciców i szlachcianki.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
W stu procentach popiera Skorowidz, od lat należy do Zrzeszenia Rodzin Czystokrwistych i jest zdania, że obecny Minister Magii nadal pozwala szlamom na zbyt wiele. Szczególnie gardzi czarodziejami szlachetnego pochodzenia, którzy kalają swoją rodzinę związkami z mieszańcami, albo jeszcze gorzej: mugolskim motłochem.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Przed oczyma wyobraźni widział już jutrzejsze nagłówki w gazetach. Syn sędziego Wizengamotu w Azkabanie. Kiedy mówił swojemu potomstwu, że oczekuje od nich osiągnięć wystarczających, by dostać się na pierwszą stronę Proroka Codziennego, definitywnie nie tego typu sławę miał na myśli. Jeśli przez cały ten cyrk ich nazwisko i plany na przyszłość ucierpią...<br />
Zgniótł list w dłoni i cisnął papierową kulkę w płomienie tańczące na palenisku kominka. Żółtawa biel szybko zaczęła zajmować się czernią, kruszyć i rozpadać. Trzeba to będzie zatuszować. Podwoić wysiłki, pracować tak, żeby nikt nie zdołał ich oczernić. A później wyciągnąć tego tragicznego narwańca z więzienia. Po tym, jak zrozumie swój błąd, odpowiednio długo przyglądając się ścianom w celi, nie wcześniej. Hector był zwolennikiem wydzielania kar, a jego dzieci doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Pewnie właśnie dlatego zajął się magicznym prawem w pierwszej kolejności. Zabawne, bo tym razem nie potępiał nawet samych czynów, za które syn trafił za kraty, wręcz przeciwnie. Potępiał za to jego brak opanowania, dyskrecji i to, że dał się złapać. Ach, błędy młodości! Były po to, żeby je popełniać, ale też po to, by za nie płacić. Jak wszystko w życiu, na dobrą sprawę.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://66.media.tumblr.com/8879dd9f3b6095d22baf717ad4908f41/tumblr_narbf04EmB1st6gkpo1_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Hector Xavier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Travers<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Biedny czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Henriette Nott-Travers<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Travers, główna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Virgil Travers, Colleen Yaxley-Travers<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 13 stycznia 1875<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Peter Capaldi</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Instytut Magii Durmstrang<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Wizengamot, Ministerstwo Magii, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Sędzia<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Sproszkowany dziub świergotnika, jodła, 12 1/2 cala, sztywna.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Skorowidz Czystości Krwi z wykreślonym nazwiskiem Travers.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Dziedzic Blacków przychodzący prosić go o pożyczkę.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Rześki, zimowy poranek, jodły, wyprawiona skóra, cytryny.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Wysoki, bo sięgający stu osiemdziesięciu centymetrów mężczyzna w wieku, którego wyraźnie nie można już nazwać młodzieńczym. Dawniej brązowe, kręcone włosy pokryła mu szlachetna siwizna, a niebieskie oczy zdają się rdzewieć licznymi plamkami w odcieniach brązu i zieleni. Szczupły, o pociągłej twarzy, zasłanianej często pełnym zarostem. Z cech charakterystycznych ma bliznę po pojedynku nad prawym obojczykiem i wyjątkowo głęboką, pionową zmarszczkę pomiędzy brwiami. Ubiera się schludnie i wytwornie, choć bez zbędnych ozdobników. Koszule zapina pod samą szyję, dobiera eleganckie spinki do mankietów, a jedyną biżuterią jaką nosi jest rodowy sygnet zdobiący jego lewą dłoń.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Hector nigdy nie szanował swojego ojca - Virgil Travers był człowiekiem bujającym w obłokach, w duchu zawsze podróżnikiem, chociaż uwiązanym w posiadłości rodziną i statusem głowy rodu, który trafił do niego w zasadzie przypadkiem, po tym jak jego starszy brat zmarł przedwcześnie i bezdzietnie. Hector obwinia go o przepuszczanie pieniędzy, kiepskie zarządzanie dobrami rodziny i w rezultacie doprowadzenie Traversów na skraj bankructwa. Z matką również nigdy nie miał szczególnie bliskich stosunków, jako że ta skupiała się głównie na wychowywaniu jego sióstr.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Z początku ciężko mu było dostosować się do wymogów Durmstrangu, z czasem jednak rozumiał coraz więcej rządzących szkołą reguł, znalazł sobie grupkę kolegów o równie skrajnych co jego poglądach i razem pozwalali sobie oni na zbyt wiele, kiedy nauczyciele nie patrzyli. Ambitny i zawsze chętny do pokazania na co go stać, zaskarbił sobie sympatię bardziej wymagających belfrów. Pojedynki magiczne, szczególnie te z użyciem broni, zawsze sprawiały mu najwięcej przyjemności, nigdy nie miał jednak cierpliwości do rzeczy praktycznych, choć niewymagających kontaktu z innymi ludźmi, jak eliksiry, zielarstwo, czy numerologia.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Jest dość rozpoznawalny w czarodziejskim społeczeństwie, zarówno ze względu na swoją reputację niezłomnego, skrupulatnego pracownika Wizengamotu, aktywnego politycznie członka Zrzeszenia Rodów Czystokrwistych, czy głowy rodu szlacheckiego pracującej w pocie czoła, by odbudować szacunek dla nazwiska Travers w Wielkiej Brytanii.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Bunt Hectora przeciwko ojcu był w zasadzie powrotem do tradycji, które Travers do dziś bardzo sobie ceni. Wierzy, że społeczeństwo upadnie bez jasno określonych ról, a wprowadzanie nienaturalnego równouprawnienia na jakimkolwiek poziomie jest do tego pierwszym krokiem. Od swojej rodziny wymaga poszanowania do tradycyjnych wartości, a dzieci starał się wychowywać na porządnych, godnych naśladowania szlachciców i szlachcianki.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
W stu procentach popiera Skorowidz, od lat należy do Zrzeszenia Rodzin Czystokrwistych i jest zdania, że obecny Minister Magii nadal pozwala szlamom na zbyt wiele. Szczególnie gardzi czarodziejami szlachetnego pochodzenia, którzy kalają swoją rodzinę związkami z mieszańcami, albo jeszcze gorzej: mugolskim motłochem.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Przed oczyma wyobraźni widział już jutrzejsze nagłówki w gazetach. Syn sędziego Wizengamotu w Azkabanie. Kiedy mówił swojemu potomstwu, że oczekuje od nich osiągnięć wystarczających, by dostać się na pierwszą stronę Proroka Codziennego, definitywnie nie tego typu sławę miał na myśli. Jeśli przez cały ten cyrk ich nazwisko i plany na przyszłość ucierpią...<br />
Zgniótł list w dłoni i cisnął papierową kulkę w płomienie tańczące na palenisku kominka. Żółtawa biel szybko zaczęła zajmować się czernią, kruszyć i rozpadać. Trzeba to będzie zatuszować. Podwoić wysiłki, pracować tak, żeby nikt nie zdołał ich oczernić. A później wyciągnąć tego tragicznego narwańca z więzienia. Po tym, jak zrozumie swój błąd, odpowiednio długo przyglądając się ścianom w celi, nie wcześniej. Hector był zwolennikiem wydzielania kar, a jego dzieci doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Pewnie właśnie dlatego zajął się magicznym prawem w pierwszej kolejności. Zabawne, bo tym razem nie potępiał nawet samych czynów, za które syn trafił za kraty, wręcz przeciwnie. Potępiał za to jego brak opanowania, dyskrecji i to, że dał się złapać. Ach, błędy młodości! Były po to, żeby je popełniać, ale też po to, by za nie płacić. Jak wszystko w życiu, na dobrą sprawę.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Salem Gideon Lysander Blair]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=31</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:47:07 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=29">Salem Blair</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=31</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://i.imgur.com/HxpgiW7.jpg'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Salem Gideon Lysander<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Blair<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Sarah Jackson-Blair<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Bułhakow, główna gałąź - nieuznany, bękart [oficjalnie: Blair, boczna gałąź]<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Jewgienij Bułhakow, Tanya Komarow-Blair<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 3 grudnia 1909<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Alex Turner</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Latający uniwersytet, podstawa + studia<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Kwatera Główna Aurorów, Departament Przestrzegania Prawa, Ministerstwo Magii, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Auror<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Łodyga dyptamu, głóg, 11 1/2 cala, średniej giętkości.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Człowiek znęcający się nad bezbronnym zwierzęciem.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> On, stojący u progu nowej przygody - otwarta przestrzeń, zwierzak na ramieniu i towarzysz podróży u boku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Las po deszczu, gryzący dym z ogniska, nagrzane w słońcu futerko zwierzaka, zioła, ulubione perfumy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Stosunkowo wysoki, przyzwoicie zbudowany, młody mężczyzna o pociągłych rysach twarzy i bystrym spojrzeniu ciemnobrązowych oczu. Ciemne włosy nosi półdługie, zarost zaś dość skromny - najwyżej krótki, kilkodniowy i zabawnie szorstki. Łatwo wziąć go za młodszego, niż jest w rzeczywistości, szczególnie kiedy się ogoli, ale też ze względu na jego charakterystycznie energiczny sposób bycia. Ubiera się dość luźno, nie lubi ograniczać sobie możliwości motorycznych, zdecydowanie bardziej odpowiada mu też moda Nowego Świata. Ma słabość do długich płaszczów i kapeluszy z szerokimi rondami. Często można go zobaczyć z papierosem w zębach i książką w ręce lub leżącego w jakiś krzakach z nosem w leśnym runie twierdzącego, że studiuje okoliczną florę. Ma kilka łatwo dostrzegalnych blizn, w tym jedną szeroką, ciągnącą się od łokcia przez całe przedramię, a także kilka ciemniejszych na karku i ramieniu - pozostałość po bliskim spotkaniu z diabelskimi sidłami. Z wiekiem powiększa mu się wada wzroku, coraz częściej nosi okulary do czytania. Z kieszeni albo kaptura jego szaty często wystaje mały, różowy nosek przypominającego fretkę stworzonka o wdzięcznym imieniu Floss.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Powiedzieć, że nazwisko Blair jest w Stanach znane, to delikatne niedopowiedzenie. Rodzina, która kilka wieków temu założyła szkołę dla dziewcząt w Salem, trudniąca się dość otwarcie czarną magią, potężna, o ponurej sławie...<br />
Donald Blair, człowiek prostolinijny, uparcie osiągający wyznaczone sobie cele. Jego żona, Titania, znana też jako Tanya, z domu Komarow - kobieta energiczna, acz łatwa do zmanipulowania i niechętną do wystawiania nosa poza domowe zacisze. Z czwórki dzieciaków Blairów, Salem był najmłodszy i przez to też najbardziej rozpieszczany - jego rodzice od zawsze uważali go za szalenie zdolnego i pilnowali, żeby pomimo niefartownego przydziału płciowego, przez który nie mógł on dostać się do prowadzonej przez krewnych placówki, jego edukacja nie ucierpiała zanadto. Z rodzeństwem Salem nigdy nie miał za dużo wspólnego, głównie z powodu dzielącej ich różnicy wieku, ale też dziwnej, niewyjaśnionej niekompatybilności pod względem pojmowania świata.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
W szkole często słyszał, że jest "zdolny, ale leniwy". Najbardziej interesowała go opieka nad magicznymi zwierzętami, podchodziły mu też zaklęcia, a pociąg do czarnej magii (i ewentualnie obrony przed ową) można było uznać za rodzinną cechę charakterystyczną, do większości pozostałych przedmiotów zaś zdawał się zupełnie nie przykładać albo zwyczajnie nie mieć talentu. Tylko na wycieczkach w teren spędzał tyle czasu, ile tylko się dało. Był dość lubiany wśród kolegów, szczególnie tych czystej krwi, przede wszystkim ze względu na swój cięty język, uszczypliwe poczucie humoru i nienasyconą żądzę przygód.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Po studiach napisał kilka traktatów na temat magicznej fauny właściwej dla terenów australijskich (szczególnie tej niebezpiecznej), pracował też jakiś czas dla australijskiego Ministerstwa w departamencie związanym z bezpieczeństwem, ale poza środowiskiem osób zainteresowanych naukowymi wywodami lub składem australijskiej brygady uderzeniowej nie jest raczej rozpoznawalny, chyba że z racji nazwiska, choć nie należy nawet do głównej gałęzi rodziny.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Na jego sposób postrzegania świata mocno wpłynęły rodzinne historie, tradycje i pielęgnowane z pokolenia na pokolenie urazy. Jest dumny ze swojego pochodzenia i uważa się za pełnokrwistego Amerykanina, pomimo oczywistych braków pod niektórymi względami. Kolejną istotną kwestią, która ukierunkowała jego życie była fascynacja dziką, magiczną fauną. Poza tym uwielbia poznawać nowe rzeczy, intryguje go wszystko co dzikie i nieznane, choć ma w sobie sporo poszanowania dla rodzinnych tradycji i głębokie poczucie lokalnego patriotyzmu.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Mugolaki zupełnie go nie interesują i pewnie nie mrugnąłby nawet słysząc, że nagle zniknęły one z powierzchni ziemi. Z racji rodzinnych uprzedzeń czuje głęboki dyskomfort musząc spędzać czas w towarzystwie niemagicznych, delikatnie rzecz ujmując. Skorowidz uważa za zwykłą fanaberię szlachty z nadmiernie przerośniętym ego (standard w przypadku większości czarodziejów na Starym Lądzie).<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Kolejna upalna godzina w ciasnej sali zajęciowej. Dzwonek właśnie oddzwonił przerwę, można było zacząć się zbierać. Dzieciarnia sprawnie zaczęła zwijać się z klasy, ale zanim Blair zdążył zapakować swoją torbę, przy jego biurku wylądowała jakaś mamrocząca sobie coś pod nosem małolata. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Och, chcesz poprawić ocenę?</span> - uśmiechnął się do zestrachanego dziewczęcia uprzejmie. Zbyt uprzejmie. Młoda powinna się była zorientować i wziąć nogi za pas, póki czas. Cóż, najwidoczniej nie miała jednak wystarczająco oleju w głowie. Albo instynktu samozachowawczego. Pewnie coś zje ją na pierwszej wyprawie w teren. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">No, to ładnie, bardzo ładnie.</span> - pokiwał głową, wciąż z lekkim uśmiechem wyginającym wargi w delikatny grymas - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ale obawiam się, że każdy by chciał, gdybym jednej osobie pozwolił, nie uważasz?</span> - uniósł lekko brwi, a dziewczynka drgnęła zauważalnie. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">A to by była okropna strata mojego czasu biorąc pod uwagę, że niczego nie potraficie.</span> - dokończył chłodnym, choć wciąż szalenie grzecznym tonem patrząc, jak do dużych, wystraszonych ocząt pannicy napływają łzy.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://i.imgur.com/HxpgiW7.jpg'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Salem Gideon Lysander<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Blair<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Sarah Jackson-Blair<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Bułhakow, główna gałąź - nieuznany, bękart [oficjalnie: Blair, boczna gałąź]<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Jewgienij Bułhakow, Tanya Komarow-Blair<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 3 grudnia 1909<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Alex Turner</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Latający uniwersytet, podstawa + studia<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Kwatera Główna Aurorów, Departament Przestrzegania Prawa, Ministerstwo Magii, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Auror<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Łodyga dyptamu, głóg, 11 1/2 cala, średniej giętkości.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Człowiek znęcający się nad bezbronnym zwierzęciem.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> On, stojący u progu nowej przygody - otwarta przestrzeń, zwierzak na ramieniu i towarzysz podróży u boku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Las po deszczu, gryzący dym z ogniska, nagrzane w słońcu futerko zwierzaka, zioła, ulubione perfumy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Stosunkowo wysoki, przyzwoicie zbudowany, młody mężczyzna o pociągłych rysach twarzy i bystrym spojrzeniu ciemnobrązowych oczu. Ciemne włosy nosi półdługie, zarost zaś dość skromny - najwyżej krótki, kilkodniowy i zabawnie szorstki. Łatwo wziąć go za młodszego, niż jest w rzeczywistości, szczególnie kiedy się ogoli, ale też ze względu na jego charakterystycznie energiczny sposób bycia. Ubiera się dość luźno, nie lubi ograniczać sobie możliwości motorycznych, zdecydowanie bardziej odpowiada mu też moda Nowego Świata. Ma słabość do długich płaszczów i kapeluszy z szerokimi rondami. Często można go zobaczyć z papierosem w zębach i książką w ręce lub leżącego w jakiś krzakach z nosem w leśnym runie twierdzącego, że studiuje okoliczną florę. Ma kilka łatwo dostrzegalnych blizn, w tym jedną szeroką, ciągnącą się od łokcia przez całe przedramię, a także kilka ciemniejszych na karku i ramieniu - pozostałość po bliskim spotkaniu z diabelskimi sidłami. Z wiekiem powiększa mu się wada wzroku, coraz częściej nosi okulary do czytania. Z kieszeni albo kaptura jego szaty często wystaje mały, różowy nosek przypominającego fretkę stworzonka o wdzięcznym imieniu Floss.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Powiedzieć, że nazwisko Blair jest w Stanach znane, to delikatne niedopowiedzenie. Rodzina, która kilka wieków temu założyła szkołę dla dziewcząt w Salem, trudniąca się dość otwarcie czarną magią, potężna, o ponurej sławie...<br />
Donald Blair, człowiek prostolinijny, uparcie osiągający wyznaczone sobie cele. Jego żona, Titania, znana też jako Tanya, z domu Komarow - kobieta energiczna, acz łatwa do zmanipulowania i niechętną do wystawiania nosa poza domowe zacisze. Z czwórki dzieciaków Blairów, Salem był najmłodszy i przez to też najbardziej rozpieszczany - jego rodzice od zawsze uważali go za szalenie zdolnego i pilnowali, żeby pomimo niefartownego przydziału płciowego, przez który nie mógł on dostać się do prowadzonej przez krewnych placówki, jego edukacja nie ucierpiała zanadto. Z rodzeństwem Salem nigdy nie miał za dużo wspólnego, głównie z powodu dzielącej ich różnicy wieku, ale też dziwnej, niewyjaśnionej niekompatybilności pod względem pojmowania świata.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
W szkole często słyszał, że jest "zdolny, ale leniwy". Najbardziej interesowała go opieka nad magicznymi zwierzętami, podchodziły mu też zaklęcia, a pociąg do czarnej magii (i ewentualnie obrony przed ową) można było uznać za rodzinną cechę charakterystyczną, do większości pozostałych przedmiotów zaś zdawał się zupełnie nie przykładać albo zwyczajnie nie mieć talentu. Tylko na wycieczkach w teren spędzał tyle czasu, ile tylko się dało. Był dość lubiany wśród kolegów, szczególnie tych czystej krwi, przede wszystkim ze względu na swój cięty język, uszczypliwe poczucie humoru i nienasyconą żądzę przygód.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Po studiach napisał kilka traktatów na temat magicznej fauny właściwej dla terenów australijskich (szczególnie tej niebezpiecznej), pracował też jakiś czas dla australijskiego Ministerstwa w departamencie związanym z bezpieczeństwem, ale poza środowiskiem osób zainteresowanych naukowymi wywodami lub składem australijskiej brygady uderzeniowej nie jest raczej rozpoznawalny, chyba że z racji nazwiska, choć nie należy nawet do głównej gałęzi rodziny.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Na jego sposób postrzegania świata mocno wpłynęły rodzinne historie, tradycje i pielęgnowane z pokolenia na pokolenie urazy. Jest dumny ze swojego pochodzenia i uważa się za pełnokrwistego Amerykanina, pomimo oczywistych braków pod niektórymi względami. Kolejną istotną kwestią, która ukierunkowała jego życie była fascynacja dziką, magiczną fauną. Poza tym uwielbia poznawać nowe rzeczy, intryguje go wszystko co dzikie i nieznane, choć ma w sobie sporo poszanowania dla rodzinnych tradycji i głębokie poczucie lokalnego patriotyzmu.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Mugolaki zupełnie go nie interesują i pewnie nie mrugnąłby nawet słysząc, że nagle zniknęły one z powierzchni ziemi. Z racji rodzinnych uprzedzeń czuje głęboki dyskomfort musząc spędzać czas w towarzystwie niemagicznych, delikatnie rzecz ujmując. Skorowidz uważa za zwykłą fanaberię szlachty z nadmiernie przerośniętym ego (standard w przypadku większości czarodziejów na Starym Lądzie).<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Kolejna upalna godzina w ciasnej sali zajęciowej. Dzwonek właśnie oddzwonił przerwę, można było zacząć się zbierać. Dzieciarnia sprawnie zaczęła zwijać się z klasy, ale zanim Blair zdążył zapakować swoją torbę, przy jego biurku wylądowała jakaś mamrocząca sobie coś pod nosem małolata. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Och, chcesz poprawić ocenę?</span> - uśmiechnął się do zestrachanego dziewczęcia uprzejmie. Zbyt uprzejmie. Młoda powinna się była zorientować i wziąć nogi za pas, póki czas. Cóż, najwidoczniej nie miała jednak wystarczająco oleju w głowie. Albo instynktu samozachowawczego. Pewnie coś zje ją na pierwszej wyprawie w teren. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">No, to ładnie, bardzo ładnie.</span> - pokiwał głową, wciąż z lekkim uśmiechem wyginającym wargi w delikatny grymas - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ale obawiam się, że każdy by chciał, gdybym jednej osobie pozwolił, nie uważasz?</span> - uniósł lekko brwi, a dziewczynka drgnęła zauważalnie. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">A to by była okropna strata mojego czasu biorąc pod uwagę, że niczego nie potraficie.</span> - dokończył chłodnym, choć wciąż szalenie grzecznym tonem patrząc, jak do dużych, wystraszonych ocząt pannicy napływają łzy.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Berenice Agnes Ollivander-Lestrange]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=30</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:45:59 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=27">Bunny Lestrange</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=30</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://78.media.tumblr.com/1f3d56476c671d240dfb653f596e4b8f/tumblr_ojjmydmcvE1qalsn9o2_540.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Berenice Agnes, zwykle nazywana Bunny albo Baby<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Lestrange<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Zamężna, Layton Lestrange<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Ollivander, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Allyn B. Ollivander, Meridiana Black-Ollivander<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 7 kwietnia 1919<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Natalia Dyer</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Hufflepuff<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Szkocja | Ollivanders, sklep różdżkarski, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Asystentka Dyrektora na 1/2 etatu | Stażystka wytwórcy różdżek na 1/2 etatu<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Wąs kuguchara, buk, 11 cali, dość sztywna. Jasnobrązowe drewno przetykane jest cieniutkimi, złoto-rdzawymi nitkami układającymi się w delikatnie skręcony na czubku różdżki wzór przypominający wir; różdżka zrobiona przez jej ojca, specjalnie dla niej.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Jej ojciec leżący w swoim łóżku bezładnie - stary, słaby i umierający.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Ona sama, w ślicznej sukieneczce i z roześmianą buzią, stojąca za ladą tatusiowego sklepu na Pokątnej, podająca jakiemuś zachwyconemu maluchowi pudełko z jego pierwszą różdżką.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Lawenda, zapach spalenizny po zdmuchnięciu świecy, lakier do drewna, świeżo wyjęte z piekarnika bułeczki cynamonowe.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Nie bez powodu osobom, które znają Bunny zdarza się nazwać ją Maleństwem. Chociaż nie jest szczególnie niska jak na dziewczynę w swoim wieku, budowa jej ciała sprawia, że wydaje się okropnie, prawie chorowicie drobna. Ma duże, niebieskie, lekko nakrapiane i okrągłe oczy niewinnego dzieciątka, umiejscowione na bladej, obsypanej piegami buzi, okolonej burzą falujących lekko włosów w kolorze ciemno-blond, z kilkoma rudawymi odcieniami odziedziczonymi po tacie.<br />
Lubi ładne sukienki w nierzucające się w oczy wzory, miękkie, cieplutkie sweterki, które powstrzymują ją przed wiecznym trzęsieniem się z zimna i delikatne, dziewczęce ozdoby. Często można ją zobaczyć z książką w ręce, albo zapatrzoną w okno z zamyślonym, odległym wyrazem malującym się na twarzy.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Dom rodzinny Bunny odkąd dziewczyna pamięta zawsze stanowił pole walki. Jej matka, surowa kobieta o chłodnym podejściu do życia i ludzi, nigdy nie była jej szczególnie bliska. Bunny podejrzewa, że z ojcem też nigdy tak naprawdę się nie kochali - aranżowany związek, można się było spodziewać. Dlatego też większość dzieciństwa mała spędziła z ojcem w prowadzonym przez niego sklepie różdżkarskim na Pokątnej. Wszystkie najprzyjemniejsze wspomnienia ma właśnie z tego miejsca. Zdążyła też okropnie zżyć się ze staruszkiem i o ile do matki nie tęskniła nigdy, o tyle z ojcem zawsze była bardzo blisko, pomagając mu w pracy i ufając bezgranicznie w słuszność jego osądów.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Pilna uczennica, dużo czasu poświęcała na naukę. Szczególnie pod kątem przyszłego zawodu, oczywiście - Zaklęcia i uroki stanowiły w oczywisty sposób jej ulubiony przedmiot, jednak całkiem dobrze szły jej też Starożytne runy, z którymi poniekąd przypadkowo związała swoją przyszłość... Szczególnie ze względu na nauczającego tego przedmiotu profesora, za którego po skończeniu Hogwartu wyszła za mąż. Nigdy nie radziła sobie za to z transmutacją ani eliksirami.<br />
Co do samego Hogwartu zaś, zawsze miała dość mieszane uczucia. Z jednej strony lubi zamek i możliwość widzenia się codziennie ze znajomymi, ale pełno tam również osób zupełnie niemiłych i często doprowadzających ją do płaczu. Co najmniej raz w miesiącu, podczas wypadów do Hogsmeade, starała się widzieć z ojcem, za którym bardzo tęskni.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Bunny nigdy nie była szczególnie popularna. Niektórzy kojarzą ją jako córkę "tego Ollivandera pracującego na Pokątnej", a parę osób w Hogwarcie dodatkowo jako największą ofiarę losu w okolicy, beksę i jedną z tych szlachcianek, które przyjaźnią się częściej ze szlamami, niż osobami z własnej grupy społecznej. Mało kto ją szanuje, o strachu nie wspominając, ma za to szerokie grono osób, które lubią się nad nią znęcać i wyśmiewać. Przez ostatnie lata szkoły po Hogwarcie krążyło mnóstwo plotek na temat jej domniemanego romansu z nauczycielem. Od pewnego czasu magiczna szlachta zna ją też jako żonę zakały rodu Lestrange.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Największy wpływ na charakter i podejmowane przez Bunny w dość krótkim jak dotąd życiu decyzje miał jej ojciec - Allyn, młodszy brat głowy rodu Ollivanderów i znany twórca różdżek. Dziewczyna od zawsze podziwiała papę, wynosząc go na piedestał i upierając, że tak jak on, zostanie ona kiedyś różdżkarką. Ciężko jednak powiedzieć, by była tradycjonalistką - uwielbia poznawać nowe rzeczy, jest ciekawa świata i otwarta na jego uroki. Spory wpływ na rozwój jej marzeń i pomysłów na życie miały również czytane przez nią książki - opowieści o wielkiej, romantycznej miłości raz na zawsze wypaczyły jej spojrzenie na tą sferę życia. Ostatnie lata szkoły i ustawione małżeństwo sprawiło, że wydoroślała nieco.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Podobnie jak jej ojciec, sympatyzuje z Ruchem Obrony Mugoli i Mugolaków, do którego zresztą zamierza dołączyć przy najbliższej okazji... O ile papa się zgodzi, oczywiście! Z powodu swoich poglądów raczej nie dogaduje się zbyt dobrze z przedstawicielami magicznej szlachty, nie licząc kilku drobnych wyjątków, ma za to trochę dobrych znajomych wśród mugolaków. Cieszy się, że trafił się jej mąż, który podziela jej podejście do spraw politycznych (albo przynajmniej ona sądzi, że podziela).<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">I żyli długo i szczęśliwie. </span><br />
Ostatnia strona książki skończona, okładka opadła, zamykając ciągnącą się wiele rozdziałów historię, a Berenice westchnęła cichutko, przytulając tom do piersi w czułym geście. Uwielbiała podobne opowieści, nic nie mogła na to poradzić. Te o odważnych czarodziejach walczących za słuszną sprawę i o wielkiej miłości, która trafiała się im zupełnym przypadkiem, niespodziewanie jak grom z jasnego nieba. Było w nich zawsze tyle dramatycznych scen, rozrywających serce na strzępy wyborów i poświęceń, ale zawsze kończyły się dobrze! Czy to nie zupełnie wspaniałe?<br />
Otworzyła oczy i na chwilę zapatrzyła się na moknący w deszczu świat za oknem. Jak zwykle spędzała wakacje w sklepie ojca, pilnując interesu, kiedy on pracował na zapleczu nad nową różdżką. W sierpniu będzie więcej klientów, jak co roku, ale początek lipca był w sklepie różdżkarskim spokojny i melancholijnie powolny. Lubiła takie dni, a zalewający londyńskie ulice deszcz z brzdękiem obijający się o szyby i parapety przywoływał uśmiech na jej piegowatą buzię. <br />
Dzwoneczek przy drzwiach zadźwięczał cicho, oznajmiając pojawienie się niespodziewanego klienta. Bunny szybko wsunęła swoją książkę pod ladę i obdarzyła obcego pogodnym uśmiechem pytając, w czym może pomóc.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://78.media.tumblr.com/1f3d56476c671d240dfb653f596e4b8f/tumblr_ojjmydmcvE1qalsn9o2_540.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Berenice Agnes, zwykle nazywana Bunny albo Baby<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Lestrange<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Zamężna, Layton Lestrange<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Ollivander, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Allyn B. Ollivander, Meridiana Black-Ollivander<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 7 kwietnia 1919<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Natalia Dyer</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Hufflepuff<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Szkocja | Ollivanders, sklep różdżkarski, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Asystentka Dyrektora na 1/2 etatu | Stażystka wytwórcy różdżek na 1/2 etatu<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Wąs kuguchara, buk, 11 cali, dość sztywna. Jasnobrązowe drewno przetykane jest cieniutkimi, złoto-rdzawymi nitkami układającymi się w delikatnie skręcony na czubku różdżki wzór przypominający wir; różdżka zrobiona przez jej ojca, specjalnie dla niej.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Jej ojciec leżący w swoim łóżku bezładnie - stary, słaby i umierający.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Ona sama, w ślicznej sukieneczce i z roześmianą buzią, stojąca za ladą tatusiowego sklepu na Pokątnej, podająca jakiemuś zachwyconemu maluchowi pudełko z jego pierwszą różdżką.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Lawenda, zapach spalenizny po zdmuchnięciu świecy, lakier do drewna, świeżo wyjęte z piekarnika bułeczki cynamonowe.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Nie bez powodu osobom, które znają Bunny zdarza się nazwać ją Maleństwem. Chociaż nie jest szczególnie niska jak na dziewczynę w swoim wieku, budowa jej ciała sprawia, że wydaje się okropnie, prawie chorowicie drobna. Ma duże, niebieskie, lekko nakrapiane i okrągłe oczy niewinnego dzieciątka, umiejscowione na bladej, obsypanej piegami buzi, okolonej burzą falujących lekko włosów w kolorze ciemno-blond, z kilkoma rudawymi odcieniami odziedziczonymi po tacie.<br />
Lubi ładne sukienki w nierzucające się w oczy wzory, miękkie, cieplutkie sweterki, które powstrzymują ją przed wiecznym trzęsieniem się z zimna i delikatne, dziewczęce ozdoby. Często można ją zobaczyć z książką w ręce, albo zapatrzoną w okno z zamyślonym, odległym wyrazem malującym się na twarzy.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Dom rodzinny Bunny odkąd dziewczyna pamięta zawsze stanowił pole walki. Jej matka, surowa kobieta o chłodnym podejściu do życia i ludzi, nigdy nie była jej szczególnie bliska. Bunny podejrzewa, że z ojcem też nigdy tak naprawdę się nie kochali - aranżowany związek, można się było spodziewać. Dlatego też większość dzieciństwa mała spędziła z ojcem w prowadzonym przez niego sklepie różdżkarskim na Pokątnej. Wszystkie najprzyjemniejsze wspomnienia ma właśnie z tego miejsca. Zdążyła też okropnie zżyć się ze staruszkiem i o ile do matki nie tęskniła nigdy, o tyle z ojcem zawsze była bardzo blisko, pomagając mu w pracy i ufając bezgranicznie w słuszność jego osądów.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Pilna uczennica, dużo czasu poświęcała na naukę. Szczególnie pod kątem przyszłego zawodu, oczywiście - Zaklęcia i uroki stanowiły w oczywisty sposób jej ulubiony przedmiot, jednak całkiem dobrze szły jej też Starożytne runy, z którymi poniekąd przypadkowo związała swoją przyszłość... Szczególnie ze względu na nauczającego tego przedmiotu profesora, za którego po skończeniu Hogwartu wyszła za mąż. Nigdy nie radziła sobie za to z transmutacją ani eliksirami.<br />
Co do samego Hogwartu zaś, zawsze miała dość mieszane uczucia. Z jednej strony lubi zamek i możliwość widzenia się codziennie ze znajomymi, ale pełno tam również osób zupełnie niemiłych i często doprowadzających ją do płaczu. Co najmniej raz w miesiącu, podczas wypadów do Hogsmeade, starała się widzieć z ojcem, za którym bardzo tęskni.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Bunny nigdy nie była szczególnie popularna. Niektórzy kojarzą ją jako córkę "tego Ollivandera pracującego na Pokątnej", a parę osób w Hogwarcie dodatkowo jako największą ofiarę losu w okolicy, beksę i jedną z tych szlachcianek, które przyjaźnią się częściej ze szlamami, niż osobami z własnej grupy społecznej. Mało kto ją szanuje, o strachu nie wspominając, ma za to szerokie grono osób, które lubią się nad nią znęcać i wyśmiewać. Przez ostatnie lata szkoły po Hogwarcie krążyło mnóstwo plotek na temat jej domniemanego romansu z nauczycielem. Od pewnego czasu magiczna szlachta zna ją też jako żonę zakały rodu Lestrange.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Największy wpływ na charakter i podejmowane przez Bunny w dość krótkim jak dotąd życiu decyzje miał jej ojciec - Allyn, młodszy brat głowy rodu Ollivanderów i znany twórca różdżek. Dziewczyna od zawsze podziwiała papę, wynosząc go na piedestał i upierając, że tak jak on, zostanie ona kiedyś różdżkarką. Ciężko jednak powiedzieć, by była tradycjonalistką - uwielbia poznawać nowe rzeczy, jest ciekawa świata i otwarta na jego uroki. Spory wpływ na rozwój jej marzeń i pomysłów na życie miały również czytane przez nią książki - opowieści o wielkiej, romantycznej miłości raz na zawsze wypaczyły jej spojrzenie na tą sferę życia. Ostatnie lata szkoły i ustawione małżeństwo sprawiło, że wydoroślała nieco.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Podobnie jak jej ojciec, sympatyzuje z Ruchem Obrony Mugoli i Mugolaków, do którego zresztą zamierza dołączyć przy najbliższej okazji... O ile papa się zgodzi, oczywiście! Z powodu swoich poglądów raczej nie dogaduje się zbyt dobrze z przedstawicielami magicznej szlachty, nie licząc kilku drobnych wyjątków, ma za to trochę dobrych znajomych wśród mugolaków. Cieszy się, że trafił się jej mąż, który podziela jej podejście do spraw politycznych (albo przynajmniej ona sądzi, że podziela).<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">I żyli długo i szczęśliwie. </span><br />
Ostatnia strona książki skończona, okładka opadła, zamykając ciągnącą się wiele rozdziałów historię, a Berenice westchnęła cichutko, przytulając tom do piersi w czułym geście. Uwielbiała podobne opowieści, nic nie mogła na to poradzić. Te o odważnych czarodziejach walczących za słuszną sprawę i o wielkiej miłości, która trafiała się im zupełnym przypadkiem, niespodziewanie jak grom z jasnego nieba. Było w nich zawsze tyle dramatycznych scen, rozrywających serce na strzępy wyborów i poświęceń, ale zawsze kończyły się dobrze! Czy to nie zupełnie wspaniałe?<br />
Otworzyła oczy i na chwilę zapatrzyła się na moknący w deszczu świat za oknem. Jak zwykle spędzała wakacje w sklepie ojca, pilnując interesu, kiedy on pracował na zapleczu nad nową różdżką. W sierpniu będzie więcej klientów, jak co roku, ale początek lipca był w sklepie różdżkarskim spokojny i melancholijnie powolny. Lubiła takie dni, a zalewający londyńskie ulice deszcz z brzdękiem obijający się o szyby i parapety przywoływał uśmiech na jej piegowatą buzię. <br />
Dzwoneczek przy drzwiach zadźwięczał cicho, oznajmiając pojawienie się niespodziewanego klienta. Bunny szybko wsunęła swoją książkę pod ladę i obdarzyła obcego pogodnym uśmiechem pytając, w czym może pomóc.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Conrad Herbert Quincy]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=29</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:45:24 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=26">Conrad Quincy</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=29</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://68.media.tumblr.com/eebee384522de4d775ffc3d3c803732b/tumblr_inline_npf4d3vaPS1s9v0qk_540.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Conrad Herbert<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Quincy<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pseudonim:</span> John Harbird, Michael Quinn, Canary<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Półkrwi (matka mieszanej krwi, ojciec mugol) [oficjalnie: mugolak]<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Biedny czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Kawaler<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Herbert Quincy, Jennifer Michaels-Quincy<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 14 października 1889<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Enzo Cilenti</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Ravenclaw<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Biblioteka Magiczna, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Bibliotekarz<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Sierść pooki, tarnina, 12 1/2 cala, dość sztywna. Dość ciemne drewno o nietypowym, granatowym zabarwieniu, szczególnie wyraźnym w okolicach uchwytu - wygląda jakby różdżka poplamiona była starym, dawno wyschniętym atramentem albo rozgniecionymi jagodami. Ma w zwyczaju od czasu do czasu dodawać własne efekty świetlne przy rzucaniu czarów inwokacyjnych.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Minister Magii podbijający swoją pieczęcią akt ostatecznego rozwiązania sprawy mugoli i mugolaków.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> On sam spogląda na siebie zza powierzchni lustra, jakby to nie różniło się niczym od zwyczajnego zwierciadła... Chociaż... Nie. Ma mniej zmęczone spojrzenie i uśmiecha się lekko. Conrad wyciąga dłoń, żeby dotknąć szklanej tafli i to samo robi ten drugi, szczęśliwszy on. Wie co oznacza odbicie, które widzi w lustrze. Nie jesteś sam. Nie jesteś dziwny, szalony, przeklęty ani chory na głowę. Tylko to chciałby usłyszeć od świata - o spełnienie reszty marzeń zawalczy sam.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Tytoń palony w fajce, chłodne powietrze wcześnie rano, słaba nuta wody kolońskiej.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Jako ambitnie pracujący nad swoim talentem metamorfomag, Quincy stosunkowo rzadko wygląda "jak on", nie da się jednak ukryć, że ma kilka standardowych, preferowanych wyglądów, używanych na co dzień, w zależności od "persony" jaką akurat przyjmuje.<br />
Na podstawowy wizerunek Conrada, to jest: zestaw cech, z którymi się urodził, składa się kilka istotnych kwestii. Nie jest on mężczyzną szczególnie wysokim, raczej należałoby określić go jako przeciętnego wzrostu. Z całą pewnością nie chudy, czy drobnej budowy, raczej sprawny fizycznie i zdrowy jak na swój wiek, jeśli nie liczyć wiecznego znużenia malującego się na jego twarzy, męczącego go uparcie kaca i wypalonych alkoholem dziur w wątrobie. Mordę ma poznaczoną śladami upływu lat w postaci zmarszczek, często ozdobioną też dodatkowo efektami bójek i wtykania nosa w nie swoje sprawy. Duże, psie oczy w kolorze piwa podkreślają głębokie cienie. Zwykle nosi kilkudniowy zarost, a jego brązowe, lekko pofalowane i długie do ramion włosy rzadko są w stanie nadawania się do czegokolwiek. Ubiera się dość nieporządnie, często cuchnie od niego alkoholem, koszule są pogniecione jak psu z gardła, a skarpety nie pasują do siebie kolorem (i poziomem zabrudzenia).<br />
Prawdopodobnie najważniejszą i najbardziej rozpoznawalną z jego "osobowości" jest Canary - nienaturalnie żółtowłosy, wiecznie rozczochrany mężczyzna o spiczastym nosie, zauważalnie wyższym od Conrada wzroście i trudnym do sprecyzowania na oko wieku.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Matka Conrada, czarownica i uzdrowicielka, zmarła niedługo po porodzie, nigdy nie mając okazji zająć się długo wyczekiwanym synem. Jego ojciec, mugol, robił co mógł, żeby zapewnić dzieciakowi przyzwoity start w życie, ale z powodu niskiego stanu społecznego i kiepskiego wykształcenia, wiecznie musiał zmagać się z przeciwnościami losu i ledwo wiązał koniec z końcem, w czym wcale nie pomagała walka z nawracającą po śmierci żony depresją i czającym się zawsze gdzieś w pobliżu widmem alkoholizmu. Mimo to Connie zawsze darzył ojca szacunkiem i troszczył się o staruszka na tyle, na ile mógł. Cieszył się więc, kiedy po jego wyjeździe do Hogwartu pan Quincy poznał jakąś miłą, niemagiczną wdowę, która niedługo później została częścią ich rodziny.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Kiedy Connie trafił do szkoły w wieku jedenastu lat, Tiara Przydziału długo nie mogła podjąć decyzji, w którym domu powinien się znaleźć. Ostatecznie chłopiec trafił do Ravenclawu, trudno jednak było stwierdzić, czy to do końca dobra decyzja - nie raz widywano go klnącego na drzwi do pokoju wspólnego na wieży, pędzącego korytarzami, spóźnionego na zajęcia po raz setny w tym roku albo podejmującego kolejne, szalone wyzwania chłopaków z Gryffindoru, by skończyć wisząc do góry nogami z obręczy na boisku do quidditcha, powiewając różowymi jak guma balonowa włosami niczym flagą. Trudno powiedzieć, czy miał przyjaciół - raczej znajomych, bo od zawsze był osobą dość niechętnie nastawioną do innych dzieciaków i ludzi w ogóle. Poza tym prowadził też regularne wojny ze Ślizgonami i kilka razy porządnie sklepał im tyłki za męczenie jakiegoś Puchona czy Gryfona, którym to zresztą później kazał odczepić się od niego w mało uprzejmy sposób, kiedy przychodzili podziękować za wstawiennictwo.<br />
Jeśli chodzi o ulubiony przedmiot to nigdy nie potrafił wybrać pomiędzy Opieką nad magicznymi stworzeniami i Transmutacją, chociaż profesorowie uczący obydwu szczerze go nie znosili i zwijali nogi za pas na samo wspomnienie nazwiska uciążliwego Krukona.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Jest rozpoznawalny... Poniekąd. Znaczy: nie z imienia i nazwiska, ani nie z twarzy, ale jego pseudonim (więcej niż jeden pseudonim, najprawdopodobniej) i działalność są dobrze znane, choć nie zawsze popierane przez aparat państwowy. W zasadzie to Canary figuruje na listach osób poszukiwanych przez Ministerstwo jako wichrzyciel i wywrotowiec, oskarżony (mniej lub bardziej słusznie) o liczne napady, pobicia, włamania, kradzież tajnych informacji, podszywanie się pod urzędników państwowych, kolaborację i wiele innych.<br />
Sam siebie uważa za członka ROMu, chociaż nie działa w nim do końca oficjalnie, częściowo też dlatego, że organizacja woli nie być kojarzona z jego osobą.<br />
W swojej zwykłej, codziennej wersji Conrada Quincy, uważany jest powszechnie za dziwaka, gbura, alkoholika i osobę, którą najlepiej jest omijać szerokim łukiem.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Dużo w jego życiu zmieniło się na pewno wraz z pójściem do Hogwartu - wychowywany przez ojca mugola nie rozumiał do końca magicznego świata, ale pozwoliło mu to na nabycie wyjątkowej perspektywy, która później przejawiała się coraz bardziej stanowczym występowaniem przeciwko elitarności w czarodziejskim społeczeństwie.<br />
Wiele w jego podejściu do życia zmienił też okres dojrzewania i odkryte wówczas nieoczekiwane zdolności, a także poniekąd z nimi związane odczucia i przemyślenia.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Nienawidzi tych wszystkich pieprzonych szlachetków, którzy z racji takiej głupoty jak nazwisko czują się lepsi od innych. Ma mocno rozwinięte poczucie moralności, odkąd pamięta walczy aktywnie o prawa mugoli i mugolaków w magicznym społeczeństwie. Zaangażowany członek ROMu, nawet jeśli sama organizacja nie przyznaje się do niego otwarcie. Wierzy również w prawa istot magicznych, w tym także skrzatów domowych, goblinów i całej reszty.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Calamum permanens.</span> - mruknął pod nosem, lewą ręką poprawiając opadającą na czoło blond szopę, by zaraz głębiej naciągnąć zsuwający się z głowy kaptur płaszcza. Prawa dłoń, zaciskająca palce na drewnie różdżki, wprawnie prowadziła kolejne kształty, a mur przed jego spiczastym nosem z białego i czystego zmieniał się w ogromny plakat propagandowy przy pomocy czarnych śladów zostawianych zaklęciem. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Hej, ty tam!</span> - podniesiony głos, który dobiegł go zza pleców sprawił, że ręka mu drgnęła, a kolejna litera wyszła nieco krzywo. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Brygada Uderzeniowa, wylegitymować się! Różdżka na ziemię!</span> <br />
Connie zmełł przekleństwo w ustach i uniósł ręce, powoli obracając się w kierunku nieszczęsnego funkcjonariusza. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To będzie grzywna za niszczenie własności publicznej, panie... Malfoy?</span> - zdziwienie i wystraszenie wymalowało się na twarzy BUMowca, a on sam na moment opuścił różdżkę. Conrad tylko na to czekał. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Depulso!</span> - wystrzeliło zaklęcie, uderzając gwałtownie w pierś przeciwnika, odrzucając go w tył i zderzając ze ścianą budynku po przeciwnej stronie uliczki. Oszołomiony funkcjonariusz zdążył jedynie dosięgnąć swej różdżki, nim falująca w biegu krawędź płaszcza zniknęła za rogiem. <br />
Powoli podniósł spojrzenie na mur naprzeciwko. <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">MINISTER MA KREW NA RĘKACH<br />
WOLNOŚĆ RÓWNOŚĆ PRECZ Z OLIGARCHIĄ</span><br />
Musiał chyba naprawdę mocno uderzyć się w głowę, skoro choć przez chwilę zdawało mu się, że widział przed sobą Malfoy'a piszącego na ulicach Hogsmeade hasła tego typu.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://68.media.tumblr.com/eebee384522de4d775ffc3d3c803732b/tumblr_inline_npf4d3vaPS1s9v0qk_540.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Conrad Herbert<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Quincy<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pseudonim:</span> John Harbird, Michael Quinn, Canary<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Półkrwi (matka mieszanej krwi, ojciec mugol) [oficjalnie: mugolak]<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Biedny czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Kawaler<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Herbert Quincy, Jennifer Michaels-Quincy<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 14 października 1889<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Enzo Cilenti</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Ravenclaw<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Biblioteka Magiczna, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Bibliotekarz<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Sierść pooki, tarnina, 12 1/2 cala, dość sztywna. Dość ciemne drewno o nietypowym, granatowym zabarwieniu, szczególnie wyraźnym w okolicach uchwytu - wygląda jakby różdżka poplamiona była starym, dawno wyschniętym atramentem albo rozgniecionymi jagodami. Ma w zwyczaju od czasu do czasu dodawać własne efekty świetlne przy rzucaniu czarów inwokacyjnych.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Minister Magii podbijający swoją pieczęcią akt ostatecznego rozwiązania sprawy mugoli i mugolaków.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> On sam spogląda na siebie zza powierzchni lustra, jakby to nie różniło się niczym od zwyczajnego zwierciadła... Chociaż... Nie. Ma mniej zmęczone spojrzenie i uśmiecha się lekko. Conrad wyciąga dłoń, żeby dotknąć szklanej tafli i to samo robi ten drugi, szczęśliwszy on. Wie co oznacza odbicie, które widzi w lustrze. Nie jesteś sam. Nie jesteś dziwny, szalony, przeklęty ani chory na głowę. Tylko to chciałby usłyszeć od świata - o spełnienie reszty marzeń zawalczy sam.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Tytoń palony w fajce, chłodne powietrze wcześnie rano, słaba nuta wody kolońskiej.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Jako ambitnie pracujący nad swoim talentem metamorfomag, Quincy stosunkowo rzadko wygląda "jak on", nie da się jednak ukryć, że ma kilka standardowych, preferowanych wyglądów, używanych na co dzień, w zależności od "persony" jaką akurat przyjmuje.<br />
Na podstawowy wizerunek Conrada, to jest: zestaw cech, z którymi się urodził, składa się kilka istotnych kwestii. Nie jest on mężczyzną szczególnie wysokim, raczej należałoby określić go jako przeciętnego wzrostu. Z całą pewnością nie chudy, czy drobnej budowy, raczej sprawny fizycznie i zdrowy jak na swój wiek, jeśli nie liczyć wiecznego znużenia malującego się na jego twarzy, męczącego go uparcie kaca i wypalonych alkoholem dziur w wątrobie. Mordę ma poznaczoną śladami upływu lat w postaci zmarszczek, często ozdobioną też dodatkowo efektami bójek i wtykania nosa w nie swoje sprawy. Duże, psie oczy w kolorze piwa podkreślają głębokie cienie. Zwykle nosi kilkudniowy zarost, a jego brązowe, lekko pofalowane i długie do ramion włosy rzadko są w stanie nadawania się do czegokolwiek. Ubiera się dość nieporządnie, często cuchnie od niego alkoholem, koszule są pogniecione jak psu z gardła, a skarpety nie pasują do siebie kolorem (i poziomem zabrudzenia).<br />
Prawdopodobnie najważniejszą i najbardziej rozpoznawalną z jego "osobowości" jest Canary - nienaturalnie żółtowłosy, wiecznie rozczochrany mężczyzna o spiczastym nosie, zauważalnie wyższym od Conrada wzroście i trudnym do sprecyzowania na oko wieku.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Matka Conrada, czarownica i uzdrowicielka, zmarła niedługo po porodzie, nigdy nie mając okazji zająć się długo wyczekiwanym synem. Jego ojciec, mugol, robił co mógł, żeby zapewnić dzieciakowi przyzwoity start w życie, ale z powodu niskiego stanu społecznego i kiepskiego wykształcenia, wiecznie musiał zmagać się z przeciwnościami losu i ledwo wiązał koniec z końcem, w czym wcale nie pomagała walka z nawracającą po śmierci żony depresją i czającym się zawsze gdzieś w pobliżu widmem alkoholizmu. Mimo to Connie zawsze darzył ojca szacunkiem i troszczył się o staruszka na tyle, na ile mógł. Cieszył się więc, kiedy po jego wyjeździe do Hogwartu pan Quincy poznał jakąś miłą, niemagiczną wdowę, która niedługo później została częścią ich rodziny.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Kiedy Connie trafił do szkoły w wieku jedenastu lat, Tiara Przydziału długo nie mogła podjąć decyzji, w którym domu powinien się znaleźć. Ostatecznie chłopiec trafił do Ravenclawu, trudno jednak było stwierdzić, czy to do końca dobra decyzja - nie raz widywano go klnącego na drzwi do pokoju wspólnego na wieży, pędzącego korytarzami, spóźnionego na zajęcia po raz setny w tym roku albo podejmującego kolejne, szalone wyzwania chłopaków z Gryffindoru, by skończyć wisząc do góry nogami z obręczy na boisku do quidditcha, powiewając różowymi jak guma balonowa włosami niczym flagą. Trudno powiedzieć, czy miał przyjaciół - raczej znajomych, bo od zawsze był osobą dość niechętnie nastawioną do innych dzieciaków i ludzi w ogóle. Poza tym prowadził też regularne wojny ze Ślizgonami i kilka razy porządnie sklepał im tyłki za męczenie jakiegoś Puchona czy Gryfona, którym to zresztą później kazał odczepić się od niego w mało uprzejmy sposób, kiedy przychodzili podziękować za wstawiennictwo.<br />
Jeśli chodzi o ulubiony przedmiot to nigdy nie potrafił wybrać pomiędzy Opieką nad magicznymi stworzeniami i Transmutacją, chociaż profesorowie uczący obydwu szczerze go nie znosili i zwijali nogi za pas na samo wspomnienie nazwiska uciążliwego Krukona.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Jest rozpoznawalny... Poniekąd. Znaczy: nie z imienia i nazwiska, ani nie z twarzy, ale jego pseudonim (więcej niż jeden pseudonim, najprawdopodobniej) i działalność są dobrze znane, choć nie zawsze popierane przez aparat państwowy. W zasadzie to Canary figuruje na listach osób poszukiwanych przez Ministerstwo jako wichrzyciel i wywrotowiec, oskarżony (mniej lub bardziej słusznie) o liczne napady, pobicia, włamania, kradzież tajnych informacji, podszywanie się pod urzędników państwowych, kolaborację i wiele innych.<br />
Sam siebie uważa za członka ROMu, chociaż nie działa w nim do końca oficjalnie, częściowo też dlatego, że organizacja woli nie być kojarzona z jego osobą.<br />
W swojej zwykłej, codziennej wersji Conrada Quincy, uważany jest powszechnie za dziwaka, gbura, alkoholika i osobę, którą najlepiej jest omijać szerokim łukiem.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Dużo w jego życiu zmieniło się na pewno wraz z pójściem do Hogwartu - wychowywany przez ojca mugola nie rozumiał do końca magicznego świata, ale pozwoliło mu to na nabycie wyjątkowej perspektywy, która później przejawiała się coraz bardziej stanowczym występowaniem przeciwko elitarności w czarodziejskim społeczeństwie.<br />
Wiele w jego podejściu do życia zmienił też okres dojrzewania i odkryte wówczas nieoczekiwane zdolności, a także poniekąd z nimi związane odczucia i przemyślenia.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Nienawidzi tych wszystkich pieprzonych szlachetków, którzy z racji takiej głupoty jak nazwisko czują się lepsi od innych. Ma mocno rozwinięte poczucie moralności, odkąd pamięta walczy aktywnie o prawa mugoli i mugolaków w magicznym społeczeństwie. Zaangażowany członek ROMu, nawet jeśli sama organizacja nie przyznaje się do niego otwarcie. Wierzy również w prawa istot magicznych, w tym także skrzatów domowych, goblinów i całej reszty.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Calamum permanens.</span> - mruknął pod nosem, lewą ręką poprawiając opadającą na czoło blond szopę, by zaraz głębiej naciągnąć zsuwający się z głowy kaptur płaszcza. Prawa dłoń, zaciskająca palce na drewnie różdżki, wprawnie prowadziła kolejne kształty, a mur przed jego spiczastym nosem z białego i czystego zmieniał się w ogromny plakat propagandowy przy pomocy czarnych śladów zostawianych zaklęciem. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Hej, ty tam!</span> - podniesiony głos, który dobiegł go zza pleców sprawił, że ręka mu drgnęła, a kolejna litera wyszła nieco krzywo. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Brygada Uderzeniowa, wylegitymować się! Różdżka na ziemię!</span> <br />
Connie zmełł przekleństwo w ustach i uniósł ręce, powoli obracając się w kierunku nieszczęsnego funkcjonariusza. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To będzie grzywna za niszczenie własności publicznej, panie... Malfoy?</span> - zdziwienie i wystraszenie wymalowało się na twarzy BUMowca, a on sam na moment opuścił różdżkę. Conrad tylko na to czekał. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Depulso!</span> - wystrzeliło zaklęcie, uderzając gwałtownie w pierś przeciwnika, odrzucając go w tył i zderzając ze ścianą budynku po przeciwnej stronie uliczki. Oszołomiony funkcjonariusz zdążył jedynie dosięgnąć swej różdżki, nim falująca w biegu krawędź płaszcza zniknęła za rogiem. <br />
Powoli podniósł spojrzenie na mur naprzeciwko. <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">MINISTER MA KREW NA RĘKACH<br />
WOLNOŚĆ RÓWNOŚĆ PRECZ Z OLIGARCHIĄ</span><br />
Musiał chyba naprawdę mocno uderzyć się w głowę, skoro choć przez chwilę zdawało mu się, że widział przed sobą Malfoy'a piszącego na ulicach Hogsmeade hasła tego typu.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Francine Idra Shafiq-Crouch]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=28</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:44:51 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=25">Frankie Crouch</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=28</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://68.media.tumblr.com/b754101aa5a4203d34d9f3580fcda3c0/tumblr_ojilz1Twtz1sfcn7no1_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Francine Idra "Frankie"<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Crouch<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Zamężna, Albert Crouch<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Shafiq, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Dermont Shafiq, Rheta Travers-Shafiq<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 13 maja 1910<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Carey Mulligan</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Slytherin<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Brak<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Brak<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Pióro z ogona feniksa, dereń, 9 cali, elastyczna. Mała, choć dość szeroka i trudna do złamania dzięki swojej elastyczności różdżka, która już nie jedno przeszła i da się to zauważyć, kiedy się na nią patrzy. Jest zrobiona z nieco ciemniejszego drewna z wyraźnie wystającymi sękami, a zakończenie rękojeści jest spiłowane na płasko, lekko pod kątem. Różdżka sama chętnie dodaje do zaklęć efekty dźwiękowe wedle własnego uznania.<br />
Koledzy często śmieją się, że jej różdżka jest kompaktowa jak i ona sama, Frankie natomiast odwdzięcza się pytaniem o to, czy ich różdżki są takie długie, bo muszą sobie coś nimi rekompensować.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Bufiasta, falbaniasta suknia balowa zawieszona na dziecinnym łóżeczku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Sama nie może się zdecydować do końca - raz widzi oczyma wyobraźni siebie w roli komentatora sportowego, raz trenera drużyny narodowej, w obu przypadkach ma jednak na koncie całe mnóstwo zwycięstw i wyróżnień z zakończonej kariery sportowej.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Boisko podczas porannej rozgrzewki, wyprawiona skóra, dym z ogniska, pieczone jabłka.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Niska, bo sięgająca zaledwie stu sześćdziesięciu pięciu centymetrów wzrostu młoda kobieta. Wysportowana, o energicznych ruchach i sprężystym, nieco zabawnie podskakującym kroku. Dużo trenuje, jest więc silniejsza i sprawniejsza, niż można by się było spodziewać po tak niewielkiej gabarytowo istocie.<br />
Włosy ma oryginalnie koloru ciemno blond, lekko falowane, ale odkąd skończyła szkołę często zmienia ich tak barwę i fakturę, jak również długość przy pomocy zaklęć. Najchętniej i zarazem najczęściej nosi jednak krótką, prostą i wygodną przy treningach fryzurę.<br />
Ma drobną, okrągłą i prawie dziecięco wykrojoną twarz, co sprawia, że ludzie często biorą ją za młodszą, niż w rzeczywistości jest. Spod przykrywającej często jej czoło grzywki spoglądają na świat ciekawskie oczy w kolorze jasnego brązu, zmieniające się w zabawne szparki, kiedy Frankie szeroko się uśmiechnie.<br />
Ma nadspodziewanie silne i niezbyt zadbane dłonie z króciutko obciętymi paznokciami. Nie lubi nosić makijażu, uważa to za zbędny wysiłek i podejmuje się go tylko, kiedy chce sprawić przyjemność rodzinie.<br />
Ma kilka blizn, w tym jedną przecinającą lewą brew - krótką i bladą, częściowo zasłoniętą grzywką. Na jej ciele często pojawiają się też otarcia, siniaki i innego rodzaju "pamiątki" po meczach. Naturalnie ma dość jasną cerę ze skłonnością do rumieńców, ale często też bywa opalona, przez co w okolicach nosa, policzków i ramion pojawiają się jej piegi. Czasem opalenizna na jej twarzy przyjmuje śmieszny wzór gogli, które nosi podczas treningów, przez co zdarza się jej być nazywaną szopem praczem.<br />
Wydaje się, że ma dwie osobne szafy na różne okazje - zgodnie ze złożoną matce obietnicą w domu i wśród znajomych rodziny pojawia się jedynie w ślicznych, tradycyjnie długich sukienkach w kwiatowe wzory, natomiast wśród kolegów z drużyny i osób spoza wymienionego wcześniej kręgu nosi się prawie po męsku, ku zgorszeniu starszych czarownic wkłada spodnie, koszule i dumnie reprezentuje Ligę.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Fran zawsze czuła się "czymś pomiędzy" starszym bratem a młodszą siostrą, Aurorą. Z drugiej strony zawsze też darzyła tą dwójkę większym przywiązaniem, niż ich rodziców, z którymi często miała na pieńku z uwagi na swoje liczne dziwactwa, które tamci nie zawsze chcieli zaakceptować. Ostatecznie wypracowali pewien kompromis, ale Frankie do dziś nie czuje się w rodzinnym domu do końca "na miejscu" i wracając tam sporo rzeczy udaje, dla świętego spokoju.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Dobrze wspomina szkolne lata i kumpli z domu. Jako, że przyjaźniła się prawie wyłącznie z chłopcami, w dodatku ze Slytherinu, nie obyło się bez dokuczania innym od czasu do czasu, ale kto by się tym przejmował, prawda? Jej ulubionym przedmiotem szkolnym od zawsze i na zawsze było latanie - kiedy tylko dostała szansę, zgłosiła się do drużyny i nie opuściła ani jednego meczu aż do końca siódmej klasy.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Już od czasów szkolnych była osobą dość rozpoznawalną - najpierw przez szlachecką krew i starszego brata, a później swoje zamiłowanie do quidditcha i niecodzienny sposób zachowania. Po szkole została zauważona przez trenera Harpii z Holyhead i kilka lat grała w drużynie, najpierw na stanowisku pałkarza, później ścigającego. Latem 1934 roku zainteresowała się nią drużyna narodowa i ostatecznie, pomimo płci, udało się jej zapracować na wstąpienie do stałego składu, można więc śmiało powiedzieć, że doskonale zna ją każdy prawdziwy fan quidditcha.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Od zawsze ogromnym autorytetem był dla niej starszy brat, co w dużej mierze wpłynęło na sposób, w jaki Frankie postrzegała świat. Kiedy inne dziewczynki bawiły się lalkami i uczyły wyszywać, ona biegała z kolegami po ogrodzie, podciągając za wysoko obszarpany brzeg sukienki, wspinając się na drzewa i wskakując w kałuże błota, za co nie raz dostała burę od matki. Z biegiem czasu nauczyła się udawać wiele rzeczy, wiele zachowań, ale w środku zawsze czuła, że nie pasuje do wizerunku szlachetnie urodzonej panny, a może po prostu  - panny w ogóle. Punktem zwrotnym w jej życiu były pierwsze zajęcia z latania na miotle, jakie miała okazję odbyć w Hogwarcie. Później poszło już z górki: wybłagiwanie brata, żeby zabierał ją ze sobą na mecze, pomimo niezachwyconych min rodziców, dostanie się do drużyny szkolnej i wojna o akceptację wybranej przez nią ścieżki kariery, niezależnie od tego jak bardzo ona "nie przystoi".<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Została wychowana w rodzinie szczycącej się czystością krwi, a później uczyła się w Slytherinie, zawsze więc naturalnym wydawał się jej taki podział społeczeństwa. Nie popiera wybijania mugolaków z racji samego faktu posiadania przez nich szlamowatej krwi, ale z własnego wyboru nie nawiązuje z nimi raczej żadnych bliższych interakcji.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Pierwszym co zrobiła po wejściu do pokoju i zatrzaśnięciu za sobą drzwi, było ściągnięcie obrzydliwie niewygodnych butów, które zaraz mało delikatnie potraktowane, pofrunęły w kąt pomieszczenia. Kto w ogóle wymyślił, żeby nosić coś takiego, w dodatku na przyjęcia? Nie, żeby Fran lubiła tańczyć jakoś szalenie bardzo, ale taniec w takim obuwiu i jeszcze długiej do ziemi kiecy zakrawał na jakiś ponury żart. Nie miała jednak za bardzo wyjścia - rodzice się uparli, że musi "wyglądać" podczas tej ich nieszczęsnej imprezy i nie miała nic do gadania w tym temacie. Znaczy - mogłaby się kłócić, jasne. Może nawet udałoby się wykręcić z zabawy w ogóle, kto wie? Nie chciała nadwyrężać ich cierpliwości. Jeśli mieli zgodzić się na jej przeniesienie do nowej drużyny, musieli być w możliwie dobrym nastroju, więc wysiliła się trochę i nawet zmusiła do kilku uśmiechów podczas przyjęcia! A warto zaznaczyć, że nie było to zadanie łatwe, szczególnie kiedy wzięło się poprawkę na tego nadmiernie zainteresowanego jej osobą dziada, przed którym chowała się przez cały wieczór, byle tylko nie musieć tańczyć i znosić obleśnych uśmieszków posyłanych w jej kierunku. Gdyby miała ze sobą swoją pał... Nie, nie! Obiecała ojcu, że będzie zachowywać się jak dama. Nawet nie napluła znienawidzonej ciotce do kieliszka, na litość! Powinni jej dać medal, czy coś.<br />
Z rozpędu padła plecami na łóżko, aż biedny mebel skrzypnął cicho i smętnie pod niespodziewanym ciężarem, a ona westchnęła, zrezygnowana. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">A żeby was wszystkich smocza ospa, kurwie.</span> - mruknęła sama do siebie, zamknęła oczy i złapawszy leżącą obok poduszkę, założyła ją sobie na głowę, zasłaniając twarz.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://68.media.tumblr.com/b754101aa5a4203d34d9f3580fcda3c0/tumblr_ojilz1Twtz1sfcn7no1_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Francine Idra "Frankie"<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Crouch<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Zamężna, Albert Crouch<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Shafiq, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Dermont Shafiq, Rheta Travers-Shafiq<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 13 maja 1910<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Carey Mulligan</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Slytherin<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Brak<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Brak<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Pióro z ogona feniksa, dereń, 9 cali, elastyczna. Mała, choć dość szeroka i trudna do złamania dzięki swojej elastyczności różdżka, która już nie jedno przeszła i da się to zauważyć, kiedy się na nią patrzy. Jest zrobiona z nieco ciemniejszego drewna z wyraźnie wystającymi sękami, a zakończenie rękojeści jest spiłowane na płasko, lekko pod kątem. Różdżka sama chętnie dodaje do zaklęć efekty dźwiękowe wedle własnego uznania.<br />
Koledzy często śmieją się, że jej różdżka jest kompaktowa jak i ona sama, Frankie natomiast odwdzięcza się pytaniem o to, czy ich różdżki są takie długie, bo muszą sobie coś nimi rekompensować.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Bufiasta, falbaniasta suknia balowa zawieszona na dziecinnym łóżeczku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Sama nie może się zdecydować do końca - raz widzi oczyma wyobraźni siebie w roli komentatora sportowego, raz trenera drużyny narodowej, w obu przypadkach ma jednak na koncie całe mnóstwo zwycięstw i wyróżnień z zakończonej kariery sportowej.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Boisko podczas porannej rozgrzewki, wyprawiona skóra, dym z ogniska, pieczone jabłka.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Niska, bo sięgająca zaledwie stu sześćdziesięciu pięciu centymetrów wzrostu młoda kobieta. Wysportowana, o energicznych ruchach i sprężystym, nieco zabawnie podskakującym kroku. Dużo trenuje, jest więc silniejsza i sprawniejsza, niż można by się było spodziewać po tak niewielkiej gabarytowo istocie.<br />
Włosy ma oryginalnie koloru ciemno blond, lekko falowane, ale odkąd skończyła szkołę często zmienia ich tak barwę i fakturę, jak również długość przy pomocy zaklęć. Najchętniej i zarazem najczęściej nosi jednak krótką, prostą i wygodną przy treningach fryzurę.<br />
Ma drobną, okrągłą i prawie dziecięco wykrojoną twarz, co sprawia, że ludzie często biorą ją za młodszą, niż w rzeczywistości jest. Spod przykrywającej często jej czoło grzywki spoglądają na świat ciekawskie oczy w kolorze jasnego brązu, zmieniające się w zabawne szparki, kiedy Frankie szeroko się uśmiechnie.<br />
Ma nadspodziewanie silne i niezbyt zadbane dłonie z króciutko obciętymi paznokciami. Nie lubi nosić makijażu, uważa to za zbędny wysiłek i podejmuje się go tylko, kiedy chce sprawić przyjemność rodzinie.<br />
Ma kilka blizn, w tym jedną przecinającą lewą brew - krótką i bladą, częściowo zasłoniętą grzywką. Na jej ciele często pojawiają się też otarcia, siniaki i innego rodzaju "pamiątki" po meczach. Naturalnie ma dość jasną cerę ze skłonnością do rumieńców, ale często też bywa opalona, przez co w okolicach nosa, policzków i ramion pojawiają się jej piegi. Czasem opalenizna na jej twarzy przyjmuje śmieszny wzór gogli, które nosi podczas treningów, przez co zdarza się jej być nazywaną szopem praczem.<br />
Wydaje się, że ma dwie osobne szafy na różne okazje - zgodnie ze złożoną matce obietnicą w domu i wśród znajomych rodziny pojawia się jedynie w ślicznych, tradycyjnie długich sukienkach w kwiatowe wzory, natomiast wśród kolegów z drużyny i osób spoza wymienionego wcześniej kręgu nosi się prawie po męsku, ku zgorszeniu starszych czarownic wkłada spodnie, koszule i dumnie reprezentuje Ligę.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Fran zawsze czuła się "czymś pomiędzy" starszym bratem a młodszą siostrą, Aurorą. Z drugiej strony zawsze też darzyła tą dwójkę większym przywiązaniem, niż ich rodziców, z którymi często miała na pieńku z uwagi na swoje liczne dziwactwa, które tamci nie zawsze chcieli zaakceptować. Ostatecznie wypracowali pewien kompromis, ale Frankie do dziś nie czuje się w rodzinnym domu do końca "na miejscu" i wracając tam sporo rzeczy udaje, dla świętego spokoju.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Dobrze wspomina szkolne lata i kumpli z domu. Jako, że przyjaźniła się prawie wyłącznie z chłopcami, w dodatku ze Slytherinu, nie obyło się bez dokuczania innym od czasu do czasu, ale kto by się tym przejmował, prawda? Jej ulubionym przedmiotem szkolnym od zawsze i na zawsze było latanie - kiedy tylko dostała szansę, zgłosiła się do drużyny i nie opuściła ani jednego meczu aż do końca siódmej klasy.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Już od czasów szkolnych była osobą dość rozpoznawalną - najpierw przez szlachecką krew i starszego brata, a później swoje zamiłowanie do quidditcha i niecodzienny sposób zachowania. Po szkole została zauważona przez trenera Harpii z Holyhead i kilka lat grała w drużynie, najpierw na stanowisku pałkarza, później ścigającego. Latem 1934 roku zainteresowała się nią drużyna narodowa i ostatecznie, pomimo płci, udało się jej zapracować na wstąpienie do stałego składu, można więc śmiało powiedzieć, że doskonale zna ją każdy prawdziwy fan quidditcha.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Od zawsze ogromnym autorytetem był dla niej starszy brat, co w dużej mierze wpłynęło na sposób, w jaki Frankie postrzegała świat. Kiedy inne dziewczynki bawiły się lalkami i uczyły wyszywać, ona biegała z kolegami po ogrodzie, podciągając za wysoko obszarpany brzeg sukienki, wspinając się na drzewa i wskakując w kałuże błota, za co nie raz dostała burę od matki. Z biegiem czasu nauczyła się udawać wiele rzeczy, wiele zachowań, ale w środku zawsze czuła, że nie pasuje do wizerunku szlachetnie urodzonej panny, a może po prostu  - panny w ogóle. Punktem zwrotnym w jej życiu były pierwsze zajęcia z latania na miotle, jakie miała okazję odbyć w Hogwarcie. Później poszło już z górki: wybłagiwanie brata, żeby zabierał ją ze sobą na mecze, pomimo niezachwyconych min rodziców, dostanie się do drużyny szkolnej i wojna o akceptację wybranej przez nią ścieżki kariery, niezależnie od tego jak bardzo ona "nie przystoi".<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Została wychowana w rodzinie szczycącej się czystością krwi, a później uczyła się w Slytherinie, zawsze więc naturalnym wydawał się jej taki podział społeczeństwa. Nie popiera wybijania mugolaków z racji samego faktu posiadania przez nich szlamowatej krwi, ale z własnego wyboru nie nawiązuje z nimi raczej żadnych bliższych interakcji.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Pierwszym co zrobiła po wejściu do pokoju i zatrzaśnięciu za sobą drzwi, było ściągnięcie obrzydliwie niewygodnych butów, które zaraz mało delikatnie potraktowane, pofrunęły w kąt pomieszczenia. Kto w ogóle wymyślił, żeby nosić coś takiego, w dodatku na przyjęcia? Nie, żeby Fran lubiła tańczyć jakoś szalenie bardzo, ale taniec w takim obuwiu i jeszcze długiej do ziemi kiecy zakrawał na jakiś ponury żart. Nie miała jednak za bardzo wyjścia - rodzice się uparli, że musi "wyglądać" podczas tej ich nieszczęsnej imprezy i nie miała nic do gadania w tym temacie. Znaczy - mogłaby się kłócić, jasne. Może nawet udałoby się wykręcić z zabawy w ogóle, kto wie? Nie chciała nadwyrężać ich cierpliwości. Jeśli mieli zgodzić się na jej przeniesienie do nowej drużyny, musieli być w możliwie dobrym nastroju, więc wysiliła się trochę i nawet zmusiła do kilku uśmiechów podczas przyjęcia! A warto zaznaczyć, że nie było to zadanie łatwe, szczególnie kiedy wzięło się poprawkę na tego nadmiernie zainteresowanego jej osobą dziada, przed którym chowała się przez cały wieczór, byle tylko nie musieć tańczyć i znosić obleśnych uśmieszków posyłanych w jej kierunku. Gdyby miała ze sobą swoją pał... Nie, nie! Obiecała ojcu, że będzie zachowywać się jak dama. Nawet nie napluła znienawidzonej ciotce do kieliszka, na litość! Powinni jej dać medal, czy coś.<br />
Z rozpędu padła plecami na łóżko, aż biedny mebel skrzypnął cicho i smętnie pod niespodziewanym ciężarem, a ona westchnęła, zrezygnowana. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">A żeby was wszystkich smocza ospa, kurwie.</span> - mruknęła sama do siebie, zamknęła oczy i złapawszy leżącą obok poduszkę, założyła ją sobie na głowę, zasłaniając twarz.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Julian Cicero Rosier]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=27</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:44:15 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=24">Julian C. Rosier</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=27</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://media.giphy.com/media/7qB1qv9A7bBkY/source.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Julian Cicero<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Rosier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Aurora Shafiq-Rosier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Rosier, główna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Cygnus Rosier, Adeline Carrow-Rosier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 19 września 1909<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Dane Dehaan</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Uczył się w domu od opłaconych przez ojca nauczycieli z powodów zdrowotnych.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Styks, magiczne biuro przewozowe, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Współwłaściciel<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Róg rogatego zająca, osika, 10 1/2 cala, sztywna. Srebrno-biała różdżka z wplecionymi cieniutkimi żyłkami ciemniejszego, prawie czarnego drewna ciągnącymi się od nasady aż po sam czubek w lekko skręconym wzorze; gładko wypolerowana, ozdobiona wyciętymi na rękojeści delikatnymi wzorami w kształcie postrzępionych, podłużnych liści; wokół niej unosi się delikatny, ledwie wyczuwalny zapach mięty.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Proste, puste, gładko zaścielone łóżko szpitalne.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> W lustrze zobaczyłby samego siebie, stojącego prosto, zdrowego i w pełni sił, kierującego rodzinnym interesem.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Świeżo wykrochmalona pościel, herbata miętowa, wiosenny deszcz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Wciąż bardzo jeszcze młody człowiek, choć wygląda zapewne na starszego, niż faktycznie jest. Dość cherlawej budowy, wiecznie wygląda na zmęczonego. Dość wysoki, bo sięgający stu siedemdziesięciu dziewięciu, ale często się garbi, przez co wydaje się niższy i jeszcze drobniejszy. Jeśli w ogóle chodzi to tylko powoli i podpierając się swoją nieodłączną laską.<br />
Ma włosy koloru ciemnoblond lub jasnobrązowego, niezbyt długie, latem jaśniejące od słońca o kilka tonów. Zwykle przyczesuje je gładko, z przedziałkiem na boku. Ma bardzo bladą, prawie papierową skórę, na której dobrze widać niebieskawe żyły, ozdobioną odrobiną jasnych piegów oraz pieprzyków. Oczy jasnoniebieskie, wpadające w odcienie szarości, patrzące chłodno i odrobinę nieobecnie, prawie zawsze podkrążone. Nieduży, prosty, odrobinę haczykowaty nos. Ma dłonie o wyjątkowo długich, szczupłych palcach.<br />
Ubiera się schludnie, wszystko co nosi musi być perfekcyjnie czyste - panicznie boi się zarazków i brudu. Zwykle ubiera się w swetry i przynajmniej dwie-trzy warstwy ubrań nawet w ciepłe dni, łatwo się wyziębia. Zawsze ma ze sobą laskę, czystą chustkę ze swoimi inicjałami oraz papierośnicę - w końcu palenie jest zdrowe, prawda? Okulary zakłada jedynie do czytania, ale prawdopodobnie powinien zacząć nosić je również na co dzień, bo jego wzrok pogarsza się powoli, acz systematycznie.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Ojciec Juliana, Cygnus Rosier, zawsze był człowiekiem szalenie ambitnym i pracowitym. Dzięki pochodzeniu i zdolnościom biznesowym osiągnął wiele i równie wiele wymagał zawsze od wszystkich wokół. Rozstał się z pierwszą żoną, by ożenić z późniejszą matką Juliana, panną od Carrowów. Duże nadzieje pokładał i wciąż pokłada w swoim pierworodnym, wymagając od niego posłuszeństwa i zaangażowania w rodzinny interes. Wiele nauczył syna, za co ten jest mu dozgonnie wdzięczny i nie widzi powodu do przeciwstawiania się jego woli. Z matką kontakt Juliana również jest bardzo bliski, chociaż bardziej emocjonalny niż w przypadku drugiego rodzica. Kobieta wiele lat poświęciła doglądając syna w kolejnych chorobach, które męczyły go na przestrzeni całej młodości i do dziś jest mocno przewrażliwiona, jeśli chodzi o jego stan zdrowia.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Julian uczył się w domu, od opłacanych przez ojca nauczycieli, nigdy więc nie miał żadnych szkolnych przyjaciół ani wrogów, a wszyscy profesorowie przychodzący do niego zgodnie twierdzili, że nawet jeśli w danej dziedzinie nie jest asem, przykłada wszelkich starań, by nie zawieść ich oczekiwań.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Od zdania egzaminów w wieku osiemnastu lat prowadzi u boku ojca rodzinną firmę, jak również pojawia się na spotkaniach Zrzeszenia Rodów Czystokrwistych, ma więc sporo znajomych w rzeczonych kręgach. Są to jednak w większości ludzie dużo od niego starsi - znajomi, klienci i współpracownicy jego ojca. Jest powszechnie szanowany jako spadkobierca obecnej głowy rodu, a także ambitny i kulturalny młody człowiek o lotnym intelekcie i żyłce biznesowej.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Z całą pewnością znamiennym wydarzeniem była choroba, na którą zapadł w wieku czterech lat i która postawiła całe jego dalsze życie pod znakiem zapytania. Chociaż w teorii udało się go wyleczyć, nigdy nie wrócił do pełni zdrowia i jest trochę przewrażliwiony na jego punkcie. Słabe zdrowie wpłynęło na liczne sfery jego życia, od charakteru począwszy, przez wszystkie podejmowane decyzje, aż po zainteresowania. Z racji wychowywania się wśród starszych ludzi jest mocno zakorzeniony w tradycjach czystokrwistych rodów i na wszelkie nowości, szczególnie te odmugolskie patrzy z dużą dawką rezerwy oraz zniesmaczenia.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Jest jak najbardziej za Skorowidzem, stara się ograniczać wszelkie kontakty z osobami wątpliwego pochodzenia, a prawdziwego mugola chyba w ogóle nigdy w życiu nawet nie spotkał.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Było późno, za oknem już zdążyło się ściemnić, a księżyc powoli wysuwał się ponad korony ponurych, strzelistych sosen, które gęstym szwadronem otaczały stojącą na uboczu, z daleka od mugolskich siedzib, rezydencję Rosierów. Młody mężczyzna o zmęczonych oczach siedział zapadnięty głęboko w wysoki, obity ciemnym materiałem fotel i spoglądał w dal, jakby spojrzeniem tym próbował dogonić własne, hulające gdzieś w niezmierzonej oddali myśli. Długie, kościste palce  spoczywały na uchwycie opartej o brzeg fotela  laski - ciemne, gładkie drewno i brudna bladość wypolerowanego i dopasowanego do dłoni, rzeźbionego w delikatne wzory rogu.<br />
Umowa z nowym przewoźnikiem powinna zaowocować przejęciem przynajmniej części jego interesu w najbliższym czasie, Julian już dawno sprawdził wszelkie możliwości wycofania się z owej i każde w rozwiązań zadowalało go w mniejszym lub większym stopniu. Żadne nie było nie do przyjęcia, w każdym razie, więc był zadowolony. Planowanie, rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze i rozważanie wszelkich możliwych opcji sprawiało mu przyjemność na poziomie wyższym niż jakiekolwiek fizyczne doznania by mogły. Jego ciało było tylko skostniałą, niezgrabną powłoką, do której nie pasował lotny, żądny wyzwań i osiągania nowych szczytów umysł.<br />
Kaszel, suchy i rwący, wstrząsnął nim nagle, wyrywając z rozmyślań w podle brutalny sposób. Odruchowo podniósł dłoń z chustką do ust, by je zasłonić, a potrącona przypadkiem laska z cichym stukotem upadła na ziemię, poza zasięg jego rąk. Wciąż duszony kaszlem spróbował pochylić się po nią, ale zesztywniałe, niesprawne mięśnie odmówiły posłuszeństwa. Zacisnął palce wolnej ręki mocno na podłokietniku fotela, boleśnie głęboko wbijając je w nieszczęsny mebel. Zaklął wraz z ostatnim kaszlnięciem, a później na chwilę wstrzymał oddech, uspokajając podrażnione gardło i płuca. Żeby to wszystkie plagi świata! Sięgnął po różdżkę, z poirytowaniem machnął nią, rzucając krótką, ostrą komendę zaklęcia, a laska posłusznie podniosła się i przyfrunęła na miejsce, opierając o jego kolano jak wierny pies. Czasem zastanawiał się jak wyglądałaby trawiona przez płomienie na palenisku kominka. A później przypominał sobie, że gdyby nie ona, byłby pewnie na stałe uziemiony w fotelu albo swoim przeklętym łóżku i jakoś przechodziła mu chęć na spalenie niczemu niewinnego przedmiotu.<br />
Złapał za uchwyt bardziej stanowczo i schował różdżkę na miejsce, by mieć rękę wolną do podparcia się o mebel. Odliczył w myślach do trzech, zbierając się w sobie. Umysł panuje nad ciałem, tak długo jak wierzymy, że potrafimy coś osiągnąć, znajdujemy w sobie siłę.<br />
Fotel skrzypnął cicho, kiedy mężczyzna podniósł się z niego z trudem, opierając ciężko na swojej lasce. Czasem miewał lepsze dni, chodzenie sprawiało mu mniejszy kłopot, ale dziś pragnął już tylko dotrzeć do łóżka, nawet jeśli zupełnie rozbudzona, nieodczuwająca zmęczenia i pełna myśli głowa nie pozwoli mu zasnąć jeszcze przez wiele kolejnych godzin.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://media.giphy.com/media/7qB1qv9A7bBkY/source.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Julian Cicero<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Rosier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Czysta<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Bogaty czystokrwisty<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Aurora Shafiq-Rosier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Rosier, główna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Cygnus Rosier, Adeline Carrow-Rosier<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 19 września 1909<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Dane Dehaan</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Uczył się w domu od opłaconych przez ojca nauczycieli z powodów zdrowotnych.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Styks, magiczne biuro przewozowe, Pokątna, Londyn<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Współwłaściciel<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Róg rogatego zająca, osika, 10 1/2 cala, sztywna. Srebrno-biała różdżka z wplecionymi cieniutkimi żyłkami ciemniejszego, prawie czarnego drewna ciągnącymi się od nasady aż po sam czubek w lekko skręconym wzorze; gładko wypolerowana, ozdobiona wyciętymi na rękojeści delikatnymi wzorami w kształcie postrzępionych, podłużnych liści; wokół niej unosi się delikatny, ledwie wyczuwalny zapach mięty.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Proste, puste, gładko zaścielone łóżko szpitalne.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> W lustrze zobaczyłby samego siebie, stojącego prosto, zdrowego i w pełni sił, kierującego rodzinnym interesem.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Świeżo wykrochmalona pościel, herbata miętowa, wiosenny deszcz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Wciąż bardzo jeszcze młody człowiek, choć wygląda zapewne na starszego, niż faktycznie jest. Dość cherlawej budowy, wiecznie wygląda na zmęczonego. Dość wysoki, bo sięgający stu siedemdziesięciu dziewięciu, ale często się garbi, przez co wydaje się niższy i jeszcze drobniejszy. Jeśli w ogóle chodzi to tylko powoli i podpierając się swoją nieodłączną laską.<br />
Ma włosy koloru ciemnoblond lub jasnobrązowego, niezbyt długie, latem jaśniejące od słońca o kilka tonów. Zwykle przyczesuje je gładko, z przedziałkiem na boku. Ma bardzo bladą, prawie papierową skórę, na której dobrze widać niebieskawe żyły, ozdobioną odrobiną jasnych piegów oraz pieprzyków. Oczy jasnoniebieskie, wpadające w odcienie szarości, patrzące chłodno i odrobinę nieobecnie, prawie zawsze podkrążone. Nieduży, prosty, odrobinę haczykowaty nos. Ma dłonie o wyjątkowo długich, szczupłych palcach.<br />
Ubiera się schludnie, wszystko co nosi musi być perfekcyjnie czyste - panicznie boi się zarazków i brudu. Zwykle ubiera się w swetry i przynajmniej dwie-trzy warstwy ubrań nawet w ciepłe dni, łatwo się wyziębia. Zawsze ma ze sobą laskę, czystą chustkę ze swoimi inicjałami oraz papierośnicę - w końcu palenie jest zdrowe, prawda? Okulary zakłada jedynie do czytania, ale prawdopodobnie powinien zacząć nosić je również na co dzień, bo jego wzrok pogarsza się powoli, acz systematycznie.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Ojciec Juliana, Cygnus Rosier, zawsze był człowiekiem szalenie ambitnym i pracowitym. Dzięki pochodzeniu i zdolnościom biznesowym osiągnął wiele i równie wiele wymagał zawsze od wszystkich wokół. Rozstał się z pierwszą żoną, by ożenić z późniejszą matką Juliana, panną od Carrowów. Duże nadzieje pokładał i wciąż pokłada w swoim pierworodnym, wymagając od niego posłuszeństwa i zaangażowania w rodzinny interes. Wiele nauczył syna, za co ten jest mu dozgonnie wdzięczny i nie widzi powodu do przeciwstawiania się jego woli. Z matką kontakt Juliana również jest bardzo bliski, chociaż bardziej emocjonalny niż w przypadku drugiego rodzica. Kobieta wiele lat poświęciła doglądając syna w kolejnych chorobach, które męczyły go na przestrzeni całej młodości i do dziś jest mocno przewrażliwiona, jeśli chodzi o jego stan zdrowia.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Julian uczył się w domu, od opłacanych przez ojca nauczycieli, nigdy więc nie miał żadnych szkolnych przyjaciół ani wrogów, a wszyscy profesorowie przychodzący do niego zgodnie twierdzili, że nawet jeśli w danej dziedzinie nie jest asem, przykłada wszelkich starań, by nie zawieść ich oczekiwań.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Od zdania egzaminów w wieku osiemnastu lat prowadzi u boku ojca rodzinną firmę, jak również pojawia się na spotkaniach Zrzeszenia Rodów Czystokrwistych, ma więc sporo znajomych w rzeczonych kręgach. Są to jednak w większości ludzie dużo od niego starsi - znajomi, klienci i współpracownicy jego ojca. Jest powszechnie szanowany jako spadkobierca obecnej głowy rodu, a także ambitny i kulturalny młody człowiek o lotnym intelekcie i żyłce biznesowej.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Z całą pewnością znamiennym wydarzeniem była choroba, na którą zapadł w wieku czterech lat i która postawiła całe jego dalsze życie pod znakiem zapytania. Chociaż w teorii udało się go wyleczyć, nigdy nie wrócił do pełni zdrowia i jest trochę przewrażliwiony na jego punkcie. Słabe zdrowie wpłynęło na liczne sfery jego życia, od charakteru począwszy, przez wszystkie podejmowane decyzje, aż po zainteresowania. Z racji wychowywania się wśród starszych ludzi jest mocno zakorzeniony w tradycjach czystokrwistych rodów i na wszelkie nowości, szczególnie te odmugolskie patrzy z dużą dawką rezerwy oraz zniesmaczenia.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Jest jak najbardziej za Skorowidzem, stara się ograniczać wszelkie kontakty z osobami wątpliwego pochodzenia, a prawdziwego mugola chyba w ogóle nigdy w życiu nawet nie spotkał.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Było późno, za oknem już zdążyło się ściemnić, a księżyc powoli wysuwał się ponad korony ponurych, strzelistych sosen, które gęstym szwadronem otaczały stojącą na uboczu, z daleka od mugolskich siedzib, rezydencję Rosierów. Młody mężczyzna o zmęczonych oczach siedział zapadnięty głęboko w wysoki, obity ciemnym materiałem fotel i spoglądał w dal, jakby spojrzeniem tym próbował dogonić własne, hulające gdzieś w niezmierzonej oddali myśli. Długie, kościste palce  spoczywały na uchwycie opartej o brzeg fotela  laski - ciemne, gładkie drewno i brudna bladość wypolerowanego i dopasowanego do dłoni, rzeźbionego w delikatne wzory rogu.<br />
Umowa z nowym przewoźnikiem powinna zaowocować przejęciem przynajmniej części jego interesu w najbliższym czasie, Julian już dawno sprawdził wszelkie możliwości wycofania się z owej i każde w rozwiązań zadowalało go w mniejszym lub większym stopniu. Żadne nie było nie do przyjęcia, w każdym razie, więc był zadowolony. Planowanie, rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze i rozważanie wszelkich możliwych opcji sprawiało mu przyjemność na poziomie wyższym niż jakiekolwiek fizyczne doznania by mogły. Jego ciało było tylko skostniałą, niezgrabną powłoką, do której nie pasował lotny, żądny wyzwań i osiągania nowych szczytów umysł.<br />
Kaszel, suchy i rwący, wstrząsnął nim nagle, wyrywając z rozmyślań w podle brutalny sposób. Odruchowo podniósł dłoń z chustką do ust, by je zasłonić, a potrącona przypadkiem laska z cichym stukotem upadła na ziemię, poza zasięg jego rąk. Wciąż duszony kaszlem spróbował pochylić się po nią, ale zesztywniałe, niesprawne mięśnie odmówiły posłuszeństwa. Zacisnął palce wolnej ręki mocno na podłokietniku fotela, boleśnie głęboko wbijając je w nieszczęsny mebel. Zaklął wraz z ostatnim kaszlnięciem, a później na chwilę wstrzymał oddech, uspokajając podrażnione gardło i płuca. Żeby to wszystkie plagi świata! Sięgnął po różdżkę, z poirytowaniem machnął nią, rzucając krótką, ostrą komendę zaklęcia, a laska posłusznie podniosła się i przyfrunęła na miejsce, opierając o jego kolano jak wierny pies. Czasem zastanawiał się jak wyglądałaby trawiona przez płomienie na palenisku kominka. A później przypominał sobie, że gdyby nie ona, byłby pewnie na stałe uziemiony w fotelu albo swoim przeklętym łóżku i jakoś przechodziła mu chęć na spalenie niczemu niewinnego przedmiotu.<br />
Złapał za uchwyt bardziej stanowczo i schował różdżkę na miejsce, by mieć rękę wolną do podparcia się o mebel. Odliczył w myślach do trzech, zbierając się w sobie. Umysł panuje nad ciałem, tak długo jak wierzymy, że potrafimy coś osiągnąć, znajdujemy w sobie siłę.<br />
Fotel skrzypnął cicho, kiedy mężczyzna podniósł się z niego z trudem, opierając ciężko na swojej lasce. Czasem miewał lepsze dni, chodzenie sprawiało mu mniejszy kłopot, ale dziś pragnął już tylko dotrzeć do łóżka, nawet jeśli zupełnie rozbudzona, nieodczuwająca zmęczenia i pełna myśli głowa nie pozwoli mu zasnąć jeszcze przez wiele kolejnych godzin.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ignatio Valasco Larrain]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=26</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:43:41 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=23">Inigo Larrain</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=26</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://68.media.tumblr.com/05058e76b461079f7f9ed85b3182a1e2/tumblr_mglfv6sUGs1r0tp6so1_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Ignatio Velasco "Inigo"<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Larrain<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Mieszana (ojciec czarodziej mugolskiego pochodzenia, matka mieszanej krwi czarodziejka)<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Cecille Beaufort-Larrain<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Frantzisko Larrain, Lorei Montoya-Larrain<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 29 listopada 1888<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Jeffrey Dean Morgan</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Akademia Magii Beauxbatons<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Szkocja<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Szkolna pomoc medyczna<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Włos z głowy wili, świerk srebrny, 12 1/2 cala, elastyczna. Bardzo jasne drewno, wyglądające jak poprzetykane cieniutkimi, białymi nitkami ułożonymi wzdłuż różdżki; posiada ledwie zauważalny wzór runiczny wyżłobiony przy uchwycie; jest to druga różdżka, jaką Larrain posiadał w swojej magicznej karierze i została zrobiona na zamówienie po tym jak pierwsza "przypadkiem" się złamała.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Zapłakane twarze ukochanych córek .<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> On w towarzystwie roześmianej Cecille, bawiący duże ilości faktycznych, jak i przybranych wnuków.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Morska bryza, gryzący zapach alkoholu, siano.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Za młodu Inigo robił zdecydowanie lepsze wrażenie niż dzisiaj: dobrze zbudowany Bask z dłuższymi, czarnymi jak noc włosami związanymi na karku, ciemnymi oczyma spoglądającymi na świat z pewną dozą melancholii i uśmiechem, od którego niejednej pannie z Beauxbatons miękły kolana. Chociaż mijające lata i związane z nimi kolejne nawarstwiające się zmartwienia odcisnęły swój ślad na wizerunku Larraina, wciąż jeszcze nie zdołały całkiem pozbawić go pewnego uroku, który w sobie nosi.<br />
Dziś wciąż stosunkowo wysoki, postawny mężczyzna, tyle tylko, że w średnim wieku. Definitywnie bliżej mu do pięćdziesiątki niż dwudziestki, co da się zauważyć choćby po zmarszczkach, które zdobią jego zwykle pogodne oblicze, głównie wokół ust i na czole. Włosy nosi przycięte dużo krócej niż za czasów szkolnych, niegdyś kruczoczarne, obecnie z roku na rok dojrzeć w nich można coraz więcej pasm siwizny. Odkąd się ożenił, bardzo rzadko goli się na gładko, a jego zarost już dawno poddał się presji czasu, więcej w nim więc szarości niż czerni, ale mężczyzna wcale się tym nie przejmuje. Bystro przyglądające się światu oczy przesłania często szkłami okularów - z wiekiem coraz bardziej psuje mu się wzrok i niewiele da się na to poradzić. Wybierając dla siebie stroje, Inigo nigdy nie przywiązywał szczególnej wagi do tego, by wyglądać modnie, czy silić się na jakiś wyszukany "profesjonalizm", zamiast tego woli skupić się na praktyczności i tym, co istotne, czyli swojej pracy. Na wierzchniej części lewej dłoni ma szeroką, białą bliznę ciągnącą się od kciuka aż po nadgarstek - pamiątkę po dawno minionych czasach, za którymi zdarza mu się tęsknie westchnąć. Od lat uparcie nosi bransoletkę z drewnianych koralików, zrobioną przez jedną z jego córek na zajęciach plastycznych w pierwszej klasie. Nie rozstaje się również z wiecznie widoczną na jego palcu obrączką, chociaż szczerze mówiąc bardziej przywiązany jest do swojej różdżki, która na swój sposób stanowi dla niego namiastkę obecności zmarłej ukochanej.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Rodzina Ignacego nie należała do najbogatszych, ale nigdy im to nie przeszkadzało. Ojciec, czarodziej pochodzący z mugolskiej rodziny o rolniczych tradycjach, zawsze był trochę surowy i poważny, w gruncie rzeczy jednak zadowolony tak ze starszej córki, jak i syna. Większość wspomnień Larraina z tego okresu jest pozytywna, wiąże się z rodzinną fermą i zabawami nad morzem.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Uczęszczał do francuskiej szkoły Beauxbatons i choć z początku miał pewne problemy z przystosowaniem się do nowego klimatu, jego dryg do języków obcych i łatwość w nawiązywaniu przyjaźni szybko zaskarbiły sobie uznanie innych dzieciaków. Szczególnie przepadał za zajęciami z zielarstwa i tymi artystycznymi, głównie rzeźbą. Miał swoją grupkę oddanych przyjaciół, poza tym był raczej lubiany tak przez innych uczniów, jak i nauczycieli. Szczególnie chwaliła go profesor eliksirów umacniając w przekonaniu, jakoby powinien kontynuować karierę medyczną po szkole.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Wiele lat pracował w szpitalu magicznym w Paryżu, a później kolejnych kilka u Świętego Munga na wydziale zakażeń roślinnych i eliksiralnych, zanim przeniósł się do Hogwartu w ramach pomocy medycznej. Wiele osób pracujących we wspomnianych placówkach nadal go pamięta i wypowiada się o nim pochlebnie twierdząc, jakoby był człowiekiem szalenie zaangażowanym w to co robi i niechętnie biorącym wolne z jakiejkolwiek okazji.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Największy wpływ na życie Ignacego miało prawdopodobnie poznanie za czasów szkolnych jego przyszłej żony i matki dwóch jego córek - wili Marcelline. Kolejnym, zgoła tragicznym, punktem zwrotnym w jego życiu była śmierć kobiety, po której nigdy do końca się nie otrząsnął.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Daleko mu do jakiejkolwiek formy rasizmu - sam uważa się za pełnoprawnego czarodzieja, chociaż jego ojciec był mugolakiem. Ożenił się z wilą, a status krwi nigdy szczególnie go nie zajmował, nie do końca rozumie więc o co cały ten hałas.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Tato..? Tato, gdzie jest mama?</span> - duże, okrągłe oczy młodszej z córek wpatrzone w niego z niepokojem, który pobrzmiewał również w wysokim, dziecięcym głosie sprawiały, że z każdą chwilą czuł coraz bardziej dotkliwy ból w okolicach klatki piersiowej. Niesamowite - jeszcze kilka chwil temu sądził, że jego serca nie da się połamać na jeszcze drobniejsze kawałki, że przez ostatnie dni wykorzystał już wszystkie emocje, jakimi dysponował. A jednak. Wystarczyło, że spojrzał na córki, na ich wystraszone, pełne niezrozumienia, niewinne buzie i wszystko wróciło do niego z podwójną siłą. Nie mówiąc nic, zagarnął je obie do siebie i przytulił ciasno, z trudem przełykając ślinę. Nie chciał ich martwić, przecież były jeszcze takie małe, nie rozumiały za dużo i z całą pewnością nie zasługiwały na to, co się wydarzyło. I ona też nie zasługiwała. Ludzie widzieli w niej tylko zewnętrzne piękno, śliczną buzię, której nie dało się odmówić wili,  ale dla niego zawsze znaczyła o wiele więcej. Niesamowita kobieta, silna i gwałtowna jak letnia burza, która w jednej chwili potrafi rozjaśniać niebo błyskawicami rozbijającymi drzewa i palącymi całe budynki do cna, by w następnej wyciągnąć człowieka ze śmiechem na zewnątrz, zmuszając do tańczenia z nią w strugach ciepłego deszczu lejącego się za koszulę. Kochał ją jak wariat od dnia, w którym w piątej klasie podeszła do niego po zajęciach z rzeźbiarstwa - mała, z zadartym nosem, podskakującymi przy każdym kroku blond warkoczami i miną wojowniczo nastawionego kociątka. Pomyliła go wtedy z jakimś chłopakiem, który dokuczał jej koleżance, w furii złamała jego nieszczęsną różdżkę i koniec końców trafili oboje na trwający kilka bitych tygodni szlaban. Później wspomnienie to przez lata przywoływało uśmiech na jego twarzy, dziś jednak zadawało jedynie dodatkowy ból. Była dla niego całym życiem, a teraz, kiedy jej zabrakło, czuł się tak pusty i samotny jak jeszcze nigdy. Na samą myśl o tym, że więcej nie spojrzy w jej jasne, roześmiane oczy, sam miał ochotę umrzeć. Ale nie mógł. Wciąż miał przecież te dwa małe skarby, które tak ufnie tuliły się do niego wierząc, że obroni je przed całym złem tego świata, choćby i w pojedynkę. Nie mógł ich zawieść. Wystarczyło z nawiązką, że zawiódł już ją, swoją ukochaną żonę, pozwalając jakiejś idiotycznej chorobie ot tak ukraść ją dla siebie. Nie zamierzał więcej popełnić takiego błędu. Nigdy więcej. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Kocham was najbardziej na świecie.</span> - szepnął tylko, ledwie dosłyszalnie. Cokolwiek się nie wydarzy, zawsze będą razem - tak zadecydował i nie było już odwrotu. Choćby świat miałby zapaść się w sobie, nikt nie skrzywdzi jego dziewczynek, nawet gdyby on sam miał wypełznąć z grobu, żeby tego dopilnować.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://68.media.tumblr.com/05058e76b461079f7f9ed85b3182a1e2/tumblr_mglfv6sUGs1r0tp6so1_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Ignatio Velasco "Inigo"<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Larrain<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Mieszana (ojciec czarodziej mugolskiego pochodzenia, matka mieszanej krwi czarodziejka)<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Cecille Beaufort-Larrain<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Frantzisko Larrain, Lorei Montoya-Larrain<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 29 listopada 1888<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Jeffrey Dean Morgan</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Akademia Magii Beauxbatons<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Szkocja<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Szkolna pomoc medyczna<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Włos z głowy wili, świerk srebrny, 12 1/2 cala, elastyczna. Bardzo jasne drewno, wyglądające jak poprzetykane cieniutkimi, białymi nitkami ułożonymi wzdłuż różdżki; posiada ledwie zauważalny wzór runiczny wyżłobiony przy uchwycie; jest to druga różdżka, jaką Larrain posiadał w swojej magicznej karierze i została zrobiona na zamówienie po tym jak pierwsza "przypadkiem" się złamała.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Zapłakane twarze ukochanych córek .<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> On w towarzystwie roześmianej Cecille, bawiący duże ilości faktycznych, jak i przybranych wnuków.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Morska bryza, gryzący zapach alkoholu, siano.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
Za młodu Inigo robił zdecydowanie lepsze wrażenie niż dzisiaj: dobrze zbudowany Bask z dłuższymi, czarnymi jak noc włosami związanymi na karku, ciemnymi oczyma spoglądającymi na świat z pewną dozą melancholii i uśmiechem, od którego niejednej pannie z Beauxbatons miękły kolana. Chociaż mijające lata i związane z nimi kolejne nawarstwiające się zmartwienia odcisnęły swój ślad na wizerunku Larraina, wciąż jeszcze nie zdołały całkiem pozbawić go pewnego uroku, który w sobie nosi.<br />
Dziś wciąż stosunkowo wysoki, postawny mężczyzna, tyle tylko, że w średnim wieku. Definitywnie bliżej mu do pięćdziesiątki niż dwudziestki, co da się zauważyć choćby po zmarszczkach, które zdobią jego zwykle pogodne oblicze, głównie wokół ust i na czole. Włosy nosi przycięte dużo krócej niż za czasów szkolnych, niegdyś kruczoczarne, obecnie z roku na rok dojrzeć w nich można coraz więcej pasm siwizny. Odkąd się ożenił, bardzo rzadko goli się na gładko, a jego zarost już dawno poddał się presji czasu, więcej w nim więc szarości niż czerni, ale mężczyzna wcale się tym nie przejmuje. Bystro przyglądające się światu oczy przesłania często szkłami okularów - z wiekiem coraz bardziej psuje mu się wzrok i niewiele da się na to poradzić. Wybierając dla siebie stroje, Inigo nigdy nie przywiązywał szczególnej wagi do tego, by wyglądać modnie, czy silić się na jakiś wyszukany "profesjonalizm", zamiast tego woli skupić się na praktyczności i tym, co istotne, czyli swojej pracy. Na wierzchniej części lewej dłoni ma szeroką, białą bliznę ciągnącą się od kciuka aż po nadgarstek - pamiątkę po dawno minionych czasach, za którymi zdarza mu się tęsknie westchnąć. Od lat uparcie nosi bransoletkę z drewnianych koralików, zrobioną przez jedną z jego córek na zajęciach plastycznych w pierwszej klasie. Nie rozstaje się również z wiecznie widoczną na jego palcu obrączką, chociaż szczerze mówiąc bardziej przywiązany jest do swojej różdżki, która na swój sposób stanowi dla niego namiastkę obecności zmarłej ukochanej.<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Rodzina Ignacego nie należała do najbogatszych, ale nigdy im to nie przeszkadzało. Ojciec, czarodziej pochodzący z mugolskiej rodziny o rolniczych tradycjach, zawsze był trochę surowy i poważny, w gruncie rzeczy jednak zadowolony tak ze starszej córki, jak i syna. Większość wspomnień Larraina z tego okresu jest pozytywna, wiąże się z rodzinną fermą i zabawami nad morzem.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Uczęszczał do francuskiej szkoły Beauxbatons i choć z początku miał pewne problemy z przystosowaniem się do nowego klimatu, jego dryg do języków obcych i łatwość w nawiązywaniu przyjaźni szybko zaskarbiły sobie uznanie innych dzieciaków. Szczególnie przepadał za zajęciami z zielarstwa i tymi artystycznymi, głównie rzeźbą. Miał swoją grupkę oddanych przyjaciół, poza tym był raczej lubiany tak przez innych uczniów, jak i nauczycieli. Szczególnie chwaliła go profesor eliksirów umacniając w przekonaniu, jakoby powinien kontynuować karierę medyczną po szkole.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Wiele lat pracował w szpitalu magicznym w Paryżu, a później kolejnych kilka u Świętego Munga na wydziale zakażeń roślinnych i eliksiralnych, zanim przeniósł się do Hogwartu w ramach pomocy medycznej. Wiele osób pracujących we wspomnianych placówkach nadal go pamięta i wypowiada się o nim pochlebnie twierdząc, jakoby był człowiekiem szalenie zaangażowanym w to co robi i niechętnie biorącym wolne z jakiejkolwiek okazji.<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Największy wpływ na życie Ignacego miało prawdopodobnie poznanie za czasów szkolnych jego przyszłej żony i matki dwóch jego córek - wili Marcelline. Kolejnym, zgoła tragicznym, punktem zwrotnym w jego życiu była śmierć kobiety, po której nigdy do końca się nie otrząsnął.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
Daleko mu do jakiejkolwiek formy rasizmu - sam uważa się za pełnoprawnego czarodzieja, chociaż jego ojciec był mugolakiem. Ożenił się z wilą, a status krwi nigdy szczególnie go nie zajmował, nie do końca rozumie więc o co cały ten hałas.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Tato..? Tato, gdzie jest mama?</span> - duże, okrągłe oczy młodszej z córek wpatrzone w niego z niepokojem, który pobrzmiewał również w wysokim, dziecięcym głosie sprawiały, że z każdą chwilą czuł coraz bardziej dotkliwy ból w okolicach klatki piersiowej. Niesamowite - jeszcze kilka chwil temu sądził, że jego serca nie da się połamać na jeszcze drobniejsze kawałki, że przez ostatnie dni wykorzystał już wszystkie emocje, jakimi dysponował. A jednak. Wystarczyło, że spojrzał na córki, na ich wystraszone, pełne niezrozumienia, niewinne buzie i wszystko wróciło do niego z podwójną siłą. Nie mówiąc nic, zagarnął je obie do siebie i przytulił ciasno, z trudem przełykając ślinę. Nie chciał ich martwić, przecież były jeszcze takie małe, nie rozumiały za dużo i z całą pewnością nie zasługiwały na to, co się wydarzyło. I ona też nie zasługiwała. Ludzie widzieli w niej tylko zewnętrzne piękno, śliczną buzię, której nie dało się odmówić wili,  ale dla niego zawsze znaczyła o wiele więcej. Niesamowita kobieta, silna i gwałtowna jak letnia burza, która w jednej chwili potrafi rozjaśniać niebo błyskawicami rozbijającymi drzewa i palącymi całe budynki do cna, by w następnej wyciągnąć człowieka ze śmiechem na zewnątrz, zmuszając do tańczenia z nią w strugach ciepłego deszczu lejącego się za koszulę. Kochał ją jak wariat od dnia, w którym w piątej klasie podeszła do niego po zajęciach z rzeźbiarstwa - mała, z zadartym nosem, podskakującymi przy każdym kroku blond warkoczami i miną wojowniczo nastawionego kociątka. Pomyliła go wtedy z jakimś chłopakiem, który dokuczał jej koleżance, w furii złamała jego nieszczęsną różdżkę i koniec końców trafili oboje na trwający kilka bitych tygodni szlaban. Później wspomnienie to przez lata przywoływało uśmiech na jego twarzy, dziś jednak zadawało jedynie dodatkowy ból. Była dla niego całym życiem, a teraz, kiedy jej zabrakło, czuł się tak pusty i samotny jak jeszcze nigdy. Na samą myśl o tym, że więcej nie spojrzy w jej jasne, roześmiane oczy, sam miał ochotę umrzeć. Ale nie mógł. Wciąż miał przecież te dwa małe skarby, które tak ufnie tuliły się do niego wierząc, że obroni je przed całym złem tego świata, choćby i w pojedynkę. Nie mógł ich zawieść. Wystarczyło z nawiązką, że zawiódł już ją, swoją ukochaną żonę, pozwalając jakiejś idiotycznej chorobie ot tak ukraść ją dla siebie. Nie zamierzał więcej popełnić takiego błędu. Nigdy więcej. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Kocham was najbardziej na świecie.</span> - szepnął tylko, ledwie dosłyszalnie. Cokolwiek się nie wydarzy, zawsze będą razem - tak zadecydował i nie było już odwrotu. Choćby świat miałby zapaść się w sobie, nikt nie skrzywdzi jego dziewczynek, nawet gdyby on sam miał wypełznąć z grobu, żeby tego dopilnować.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cassian Artemis Fawley]]></title>
			<link>https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=25</link>
			<pubDate>Sun, 14 Aug 2022 19:42:37 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://pbf.pinkbeandev.com/member.php?action=profile&uid=20">Cassian Fawley</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://pbf.pinkbeandev.com/showthread.php?tid=25</guid>
			<description><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://38.media.tumblr.com/393e79c3a15df92fbccafb2699b42963/tumblr_nx5hn6StIJ1rjn473o2_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Cassian Artemis<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Fawley<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Szlachetna mieszana (ojciec czystokrwisty, matka krwi szlachetnej mieszanej)<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Kaylin Wittermore-Fawley<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Fawley, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Orion Fawley, Annabelle Rastrick-Fawley<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 1 czerwca 1917<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Bill Skarsgard</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Ravenclaw<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Szkocja<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Nauczyciel Eliksirów<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Kieł widłowęża, ciś, 13 cali, dość elastyczna. Prosta różdżka pozbawiona szczególnych zdobień, na stosunkowo jasnym drewnie koloru kojarzącego się nieco z popiołem widać ciemniejsze tony nieregularnych sęków.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Martwe ciało matki, Kaylin albo Kitty.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Dom jego dziadków - babcia przygotowująca coś w kuchni razem z matką, dziadek palący fajkę w fotelu. I on, całkiem dorosły, wracający z Hogwartu na wakacje z ogromną teką prac do sprawdzenia oraz walizką pełną przyborów do warzenia eliksirów. Uśmiechnięty radośnie oznajmia rodzinie, że chce im kogoś przedstawić.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Powietrze po letniej burzy, benzyna, środek do czyszczenia kociołków, ledwie wyczuwalna nuta różana.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
W ciągu ostatnich kilku lat okropnie wyrósł i teraz sięga blisko stu dziewięćdziesięciu centymetrów. Na piątym i szóstym roku przypominał jeszcze do tego kościotrupa - wysoki, przeraźliwie chudy, z wielkimi ślepiami i zapadniętymi policzkami, ale dobiegając dwudziestki wreszcie dał radę porządnie zmężnieć. Wciąż jest wprawdzie mocno żylastym i szczupłym młodym człowiekiem, ale przynajmniej nie wygląda, jakby mógł w każdej chwili umrzeć - szerszy w barkach i górujący nad większością społeczeństwa, robi wrażenie znacznie potężniejszego niż w rzeczywistości jest. Po przebywaniu dłuższy czas na świeżym powietrzu i pracach na gospodarstwie w wakacje jego skóra nabrała trochę zdrowszego kolorytu i tylko spojrzenie nieprzytomne jakby miał wieczną gorączkę ostało się jeszcze z nastoletniego Pierwszego Woźnego Ravenclawu.<br />
Ma ciemnobrązowe, półdługie włosy, zaczesane zwykle gładko w tył i często dodatkowo przylizane, coby utrzymać je w jednym miejscu przez cały dzień. Plusem jest to, że przynajmniej są proste jak druty i ogarnięcie ich nie wymaga szczególnego wysiłku - w najgorszym wypadku Cassian wygląda, jakby dopiero co wyszedł spod prysznica, z kudłami smętnie oklapniętymi. Przez lata walczył ze swoją twarzą o choć odrobinę zarostu, który opierał się przed rośnięciem uparcie, aczkolwiek ostatnio chyba wreszcie się poddał i teraz Fawley wyraźnie drapie, kiedy zapomni się ogolić.<br />
W pociągłej twarzy Cassiana najbardziej uwagę przyciągają jego oczy: duże, okrągłe, koloru mulistej wody, jak on sam to określa. Od przynajmniej kilku osób słyszał, że kiedy zapatrzy się na coś, wygląda co najmniej strasznie. Do chorobliwości jego wyglądu przyczyniają się też często występujące cienie pod oczyma, których nabawia się przez męczącą go wiecznie bezsenność.<br />
Co do strojów, to pewnie ubierałby się porządniej, gdyby choć trochę zwracał uwagę na to, co konkretnie wciąga na grzbiet. Jego szata, chociaż w zasadzie nowa, ma już kilka odbarwień po kwasie na rękawach i parę dziurek oficjalnie wypalonych zaklęciami, ale co do prawdziwości tego stwierdzenia można mieć pewne wątpliwości.<br />
Ma sporo blizn i odbarwień skóry, głównie na rękach, chociaż nie tylko. Praktycznie nigdy o tym nie mówi, a jeśli ktoś zapyta, zbywa delikwenta stwierdzeniem w stylu "rozlał mi się eliksir" albo "podrapał mnie kot".<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Atmosfera w jego domu zawsze była napięta, co na dłuższą metę doprowadziło chłopaka do licznych problemów emocjonalnych. Jest przekonany, że jego ojciec go nienawidzi i nie może się pogodzić z tym, że przez niego cierpi również jego matka, którą bardzo kocha.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Kilka pierwszych lat nie miał prawie żadnych przyjaciół poza swoim kuzynem oraz małą, acz bardzo energiczną panną z Hufflepuffu. Później, po wprowadzeniu Skorowidza, zaczął sprawiać problemy, wdawać w bójki i ogólnie zadawać z dość nieprzyjemnymi typami. Jego przyjaźń z Leonem Averym zaowocowała rozkręceniem nielegalnego mini handlu eliksirami na szkolną skalę. Dopiero na ostatnim roku zaczął uspokajać się trochę - być może po prostu wydoroślał, kto wie? Zawał więcej bliskich znajomości z innymi siódmoklasistami, z których część przetrwała też ukończenie szkoły.<br />
Przez wiele lat uznawany był za skończonego idiotę i ledwie przechodził z klasy do klasy, nie potrafiąc rzucić porządnie ani jednego zaklęcia. Jednak pod wpływem ciężkiej pracy i wiary w jego możliwości tak ze strony przyjaciół, jak i nauczycieli takich jak profesor transmutacji Fell czy Maxwell od eliksirów, zdał Owutemy z wyróżnieniem od dyrektora.<br />
Przez lata był również szukającym w szkolnej drużynie quidditcha, Srebrne Wiwerny.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Póki co znany jest głównie w Hogwarcie i wśród absolwentów z 1935 roku jako "ten ponury Fawley od eliksirów".  Więcej osób bało się go, niż szanowało ze względu na osiągnięcia, ale wszystko może się jeszcze zmienić, prawda?<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Na rozwój jego charakteru i podejścia do życia w największym stopniu wpłynęło chyba wprowadzenie Skorowidza, co przyłożyło się do dalszego rozwoju napięć jakie istniały od zawsze pomiędzy nim i ojcem. Spowodowało to liczne stany depresyjne, nieumiejętność radzenia sobie z własnymi, skrajnymi emocjami, a w rezultacie problem z nawiązywaniem nowych znajomości, a nawet próby samobójcze.<br />
Jeśli chodzi o nowe rzeczy, to Cass dopiero zaczyna ich próbować. Lubi tworzyć, pracować fizycznie, próbować nowych rzeczy - jak to młody człowiek szukający swojego miejsca w świecie.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
W pewnym stopniu ma wpojone to, że powinien zwracać uwagę na czystość krwi i nie raz nazwał kogoś szlamą. Z drugiej strony jednak nienawidzi samego Skorowidza i ma znajomych, a nawet przyjaciół, którzy wcale do niego nie trafili. Jeśli chodzi o kwestię polityki więc jest wciąż bardzo niezdecydowany i niezadeklarowany do końca.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Zacisnął mocniej pięści, aż zbielały mu kostki, a paznokcie wbiły się we wnętrze dłoni boleśnie. W głowie wciąż słyszał głos ojca, świdrujący, irytujący, burzący w nim krew. Kiedyś było inaczej, kiedyś ojciec był inny... Może nigdy nie idealny, ale inny. Nigdy nie darzył szczególną miłością swojej żony, a syna w większości przypadków po prostu ignorował, ale od momentu w którym wydano ten przeklęty skorowidz, jakby coś w niego wstąpiło. Cassian zaczął nienawidzić wakacji i świąt, podczas których musiał wracać do rodzinnego domu, opuszczając bezpieczne mury Hogwartu. Niedobrze mu się robiło na samą myśl o słuchaniu kolejnych kłótni rodziców... O ile w ogóle można to było nazwać kłótnią: jego matka znosiła wszystkie słowa męża z właściwą sobie łagodną pokorą, co tylko doprowadzało chłopaka do większej furii. Sam by się mu postawił, ale... Bał się go. Bał się własnego ojca i przez to czuł wobec samego siebie jeszcze większe obrzydzenie. To palące w gardle wściekłością, wiążące wnętrzności w supeł, piekące bezsilnymi łzami. Wcisnął się w kąt łóżka, podciągnął kolana pod brodę i zacisnął powieki tak silnie, że rozbolała go od tego głowa. A może to od głosu ojca, który wciąż się w niej kołatał? Nie wiedział, nie chciał wiedzieć. Chciał jedynie zniknąć, przestać istnieć, w jakiś magiczny sposób przenieść się z powrotem do swojego cichego dormitorium w wieży Ravenclawu. Czy prosił o zbyt wiele?<br />
Z dołu dobiegł go donośny huk, jakby coś spadło z dużej wysokości, rozbijając się na drobne kawałeczki. Odruchowo założył ramiona na głowę, zasłaniając sobie uszy. Był takim obrzydliwym tchórzem... Chciało mu się płakać, ale wiedział, że gdyby ojciec zobaczył coś takiego, to nie skończyłoby się na krzykach. Przycisnął dłoń do ust i zagryzł na niej boleśnie zęby. Ból w jakiś pokrętny sposób przynosił mu ulgę. Na kilka chwil.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='adult'><div class='dane'>Dane podstawowe</div><div class="karta">
<br />
<table><tr><td><img class='karta' src='https://38.media.tumblr.com/393e79c3a15df92fbccafb2699b42963/tumblr_nx5hn6StIJ1rjn473o2_500.gif'/></td><td style='vertical-align: bottom;'><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Imię:</span> Cassian Artemis<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwisko:</span> Fawley<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Czystość krwi:</span> Szlachetna mieszana (ojciec czystokrwisty, matka krwi szlachetnej mieszanej)<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Status majątkowy:</span> Czarodziejski<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stan cywilny:</span> Żonaty, Kaylin Wittermore-Fawley<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ród i gałąź:</span> Fawley, boczna gałąź<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nazwiska rodziców:</span> Orion Fawley, Annabelle Rastrick-Fawley<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Data urodzenia:</span> 1 czerwca 1917<br />
</td></tr><tr><td class='jeden'><center><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wizerunek:</span> Bill Skarsgard</center></td></tr></table>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ukończona szkoła:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Ravenclaw<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Miejsce pracy:</span> Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Szkocja<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Posada:</span> Nauczyciel Eliksirów<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Różdżka:</span> Kieł widłowęża, ciś, 13 cali, dość elastyczna. Prosta różdżka pozbawiona szczególnych zdobień, na stosunkowo jasnym drewnie koloru kojarzącego się nieco z popiołem widać ciemniejsze tony nieregularnych sęków.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bogin:</span> Martwe ciało matki, Kaylin albo Kitty.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ain Eingarp:</span> Dom jego dziadków - babcia przygotowująca coś w kuchni razem z matką, dziadek palący fajkę w fotelu. I on, całkiem dorosły, wracający z Hogwartu na wakacje z ogromną teką prac do sprawdzenia oraz walizką pełną przyborów do warzenia eliksirów. Uśmiechnięty radośnie oznajmia rodzinie, że chce im kogoś przedstawić.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Zapach amortencji:</span> Powietrze po letniej burzy, benzyna, środek do czyszczenia kociołków, ledwie wyczuwalna nuta różana.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wygląd postaci:</span><br />
W ciągu ostatnich kilku lat okropnie wyrósł i teraz sięga blisko stu dziewięćdziesięciu centymetrów. Na piątym i szóstym roku przypominał jeszcze do tego kościotrupa - wysoki, przeraźliwie chudy, z wielkimi ślepiami i zapadniętymi policzkami, ale dobiegając dwudziestki wreszcie dał radę porządnie zmężnieć. Wciąż jest wprawdzie mocno żylastym i szczupłym młodym człowiekiem, ale przynajmniej nie wygląda, jakby mógł w każdej chwili umrzeć - szerszy w barkach i górujący nad większością społeczeństwa, robi wrażenie znacznie potężniejszego niż w rzeczywistości jest. Po przebywaniu dłuższy czas na świeżym powietrzu i pracach na gospodarstwie w wakacje jego skóra nabrała trochę zdrowszego kolorytu i tylko spojrzenie nieprzytomne jakby miał wieczną gorączkę ostało się jeszcze z nastoletniego Pierwszego Woźnego Ravenclawu.<br />
Ma ciemnobrązowe, półdługie włosy, zaczesane zwykle gładko w tył i często dodatkowo przylizane, coby utrzymać je w jednym miejscu przez cały dzień. Plusem jest to, że przynajmniej są proste jak druty i ogarnięcie ich nie wymaga szczególnego wysiłku - w najgorszym wypadku Cassian wygląda, jakby dopiero co wyszedł spod prysznica, z kudłami smętnie oklapniętymi. Przez lata walczył ze swoją twarzą o choć odrobinę zarostu, który opierał się przed rośnięciem uparcie, aczkolwiek ostatnio chyba wreszcie się poddał i teraz Fawley wyraźnie drapie, kiedy zapomni się ogolić.<br />
W pociągłej twarzy Cassiana najbardziej uwagę przyciągają jego oczy: duże, okrągłe, koloru mulistej wody, jak on sam to określa. Od przynajmniej kilku osób słyszał, że kiedy zapatrzy się na coś, wygląda co najmniej strasznie. Do chorobliwości jego wyglądu przyczyniają się też często występujące cienie pod oczyma, których nabawia się przez męczącą go wiecznie bezsenność.<br />
Co do strojów, to pewnie ubierałby się porządniej, gdyby choć trochę zwracał uwagę na to, co konkretnie wciąga na grzbiet. Jego szata, chociaż w zasadzie nowa, ma już kilka odbarwień po kwasie na rękawach i parę dziurek oficjalnie wypalonych zaklęciami, ale co do prawdziwości tego stwierdzenia można mieć pewne wątpliwości.<br />
Ma sporo blizn i odbarwień skóry, głównie na rękach, chociaż nie tylko. Praktycznie nigdy o tym nie mówi, a jeśli ktoś zapyta, zbywa delikwenta stwierdzeniem w stylu "rozlał mi się eliksir" albo "podrapał mnie kot".<br />
<br />
<br />
<div class='informacjebio'>Informacje biograficzne</div>
<h1>1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?</h1><br />
Atmosfera w jego domu zawsze była napięta, co na dłuższą metę doprowadziło chłopaka do licznych problemów emocjonalnych. Jest przekonany, że jego ojciec go nienawidzi i nie może się pogodzić z tym, że przez niego cierpi również jego matka, którą bardzo kocha.<br />
<br />
<h1>2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?</h1><br />
Kilka pierwszych lat nie miał prawie żadnych przyjaciół poza swoim kuzynem oraz małą, acz bardzo energiczną panną z Hufflepuffu. Później, po wprowadzeniu Skorowidza, zaczął sprawiać problemy, wdawać w bójki i ogólnie zadawać z dość nieprzyjemnymi typami. Jego przyjaźń z Leonem Averym zaowocowała rozkręceniem nielegalnego mini handlu eliksirami na szkolną skalę. Dopiero na ostatnim roku zaczął uspokajać się trochę - być może po prostu wydoroślał, kto wie? Zawał więcej bliskich znajomości z innymi siódmoklasistami, z których część przetrwała też ukończenie szkoły.<br />
Przez wiele lat uznawany był za skończonego idiotę i ledwie przechodził z klasy do klasy, nie potrafiąc rzucić porządnie ani jednego zaklęcia. Jednak pod wpływem ciężkiej pracy i wiary w jego możliwości tak ze strony przyjaciół, jak i nauczycieli takich jak profesor transmutacji Fell czy Maxwell od eliksirów, zdał Owutemy z wyróżnieniem od dyrektora.<br />
Przez lata był również szukającym w szkolnej drużynie quidditcha, Srebrne Wiwerny.<br />
<br />
<h1>3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?</h1><br />
Póki co znany jest głównie w Hogwarcie i wśród absolwentów z 1935 roku jako "ten ponury Fawley od eliksirów".  Więcej osób bało się go, niż szanowało ze względu na osiągnięcia, ale wszystko może się jeszcze zmienić, prawda?<br />
<br />
<h1>4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?</h1><br />
Na rozwój jego charakteru i podejścia do życia w największym stopniu wpłynęło chyba wprowadzenie Skorowidza, co przyłożyło się do dalszego rozwoju napięć jakie istniały od zawsze pomiędzy nim i ojcem. Spowodowało to liczne stany depresyjne, nieumiejętność radzenia sobie z własnymi, skrajnymi emocjami, a w rezultacie problem z nawiązywaniem nowych znajomości, a nawet próby samobójcze.<br />
Jeśli chodzi o nowe rzeczy, to Cass dopiero zaczyna ich próbować. Lubi tworzyć, pracować fizycznie, próbować nowych rzeczy - jak to młody człowiek szukający swojego miejsca w świecie.<br />
<br />
<h1>5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.</h1><br />
W pewnym stopniu ma wpojone to, że powinien zwracać uwagę na czystość krwi i nie raz nazwał kogoś szlamą. Z drugiej strony jednak nienawidzi samego Skorowidza i ma znajomych, a nawet przyjaciół, którzy wcale do niego nie trafili. Jeśli chodzi o kwestię polityki więc jest wciąż bardzo niezdecydowany i niezadeklarowany do końca.<br />
<br />
<br />
<center><div style='width: 100%; margin: auto;'><div class='quotetitle'><input class='guzik' type='button' value='Pokaż przykładowy post' style="text-align:center; width:100%; margin:0px; padding:2px; background-color: #446e79; border: none; text-transform: uppercase; font-family: 'Poiret One'; font-weight: bold; font-size: 15px;" onclick="if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display != '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = '';      this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj przykładowy post'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].getElementsByTagName('div')[0].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż przykładowy post'; }" /></div><div class='quotecontent'><div style='display: none; text-align: justify;'>
<br />
<p class='indent'>Zacisnął mocniej pięści, aż zbielały mu kostki, a paznokcie wbiły się we wnętrze dłoni boleśnie. W głowie wciąż słyszał głos ojca, świdrujący, irytujący, burzący w nim krew. Kiedyś było inaczej, kiedyś ojciec był inny... Może nigdy nie idealny, ale inny. Nigdy nie darzył szczególną miłością swojej żony, a syna w większości przypadków po prostu ignorował, ale od momentu w którym wydano ten przeklęty skorowidz, jakby coś w niego wstąpiło. Cassian zaczął nienawidzić wakacji i świąt, podczas których musiał wracać do rodzinnego domu, opuszczając bezpieczne mury Hogwartu. Niedobrze mu się robiło na samą myśl o słuchaniu kolejnych kłótni rodziców... O ile w ogóle można to było nazwać kłótnią: jego matka znosiła wszystkie słowa męża z właściwą sobie łagodną pokorą, co tylko doprowadzało chłopaka do większej furii. Sam by się mu postawił, ale... Bał się go. Bał się własnego ojca i przez to czuł wobec samego siebie jeszcze większe obrzydzenie. To palące w gardle wściekłością, wiążące wnętrzności w supeł, piekące bezsilnymi łzami. Wcisnął się w kąt łóżka, podciągnął kolana pod brodę i zacisnął powieki tak silnie, że rozbolała go od tego głowa. A może to od głosu ojca, który wciąż się w niej kołatał? Nie wiedział, nie chciał wiedzieć. Chciał jedynie zniknąć, przestać istnieć, w jakiś magiczny sposób przenieść się z powrotem do swojego cichego dormitorium w wieży Ravenclawu. Czy prosił o zbyt wiele?<br />
Z dołu dobiegł go donośny huk, jakby coś spadło z dużej wysokości, rozbijając się na drobne kawałeczki. Odruchowo założył ramiona na głowę, zasłaniając sobie uszy. Był takim obrzydliwym tchórzem... Chciało mu się płakać, ale wiedział, że gdyby ojciec zobaczył coś takiego, to nie skończyłoby się na krzykach. Przycisnął dłoń do ust i zagryzł na niej boleśnie zęby. Ból w jakiś pokrętny sposób przynosił mu ulgę. Na kilka chwil.</p></div></div></div></center><br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>